Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Motywacja » Work-Life Balance

Personalne ograniczenia we wdrażaniu programów WLB

Personalne ograniczenia we wdrażaniu programów WLB
Fot. istockphoto.com
Polityka dotycząca równowagi między pracą a życiem osobistym (ang. work-life balance – WLB) określa, na jaką elastyczność w sposobie zarządzania kapitałem ludzkim organizacja zamierza sobie pozwolić, aby umożliwić pracownikom uzyskanie równowagi między obowiązkami zawodowymi a pozostałą aktywnością.

Osiągnięcie równowagi między życiem zawodowym a osobistym sprowadza się według Clutterbucka do:

• uświadomienia sobie wymagań otoczenia i własnych możliwości,

• umiejętności dokonywania analiz i wyborów,

• wyboru wartości, które są dla nas kluczowe,

• dokonywania świadomych i odpowiedzialnych wyborów.

Co warto odpuścić, żeby dać sobie szansę na równowagę, a może i wolność?

Cascio i Boudreau przytaczają badania menedżerów firm amerykańskich, których połowa mówi, że ma wątpliwości, czy ofiary ponoszone w celu zrobienia kariery były tego warte, a 55 proc. deklaruje, że chętnie poświęci swoje dochody na rzecz dysponowania większą ilością czasu na życie pozazawodowe.

Zawodowe maski i maskarady

Goffman w swojej pracy „W teatrze życia codziennego” stwierdził, że wszyscy jesteśmy aktorami i funkcjonujemy w dwóch rzeczywistościach – na scenie i za kulisami. Na scenie ludzie świadomie kontrolują gesty i manipulują nimi, by dobrze wypełnić zadania przypisane do roli oraz wywołać pożądane przez siebie reakcje innych. Za kulisami natomiast trochę się odprężają i mogą sobie pozwolić na odrobinę prywatności w towarzystwie podobnych do siebie aktorów, którzy również wiedzą, ile poświęceń wymaga życie na scenie. Co stanie się jednak z nami, gdy odwiesimy teatralne maski, czy nie dopadną nas czyhające w ciemności demony niespełnienia? Czy po zejściu ze sceny nie będziemy doświadczać przeraźliwej samotności, a pośród rożnych wcieleń i przebrań czy nie poczujemy się nadzy? Zdaniem Carla Gustawa Junga stosowanie masek zgodnie z odgrywanymi rolami życiowymi czy zawodowymi jest naturalnym składnikiem „Ja”. Problem pojawia się jednak, gdy zamiast dopasować swoje maski do Ja, dostosowujemy je do wymagań i standardów otoczenia, po czym się z nimi utożsamiamy.

Na jednym ze szkoleń uczestnicy powiedzieli mi, że u nich standardem w firmie jest praca do 18.00–19.00, a zapowiadane na popołudnia spotkania nikogo nie dziwią i nie wywołują już niczyjego sprzeciwu. Kiedy w znanej sieci hoteli zastanawiano się, dlaczego ludzie pracują 50–60 godzin tygodniowo, okazało się, że kultura organizacyjna wspierała etos wielogodzinnej pracy. Będąc pracownikiem tego hotelu, trzeba było pracować długo, nawet jeśli w przedłużonym czasie wykonywane były mało znaczące czynności. Żeby nie tracić kontroli nad własnymi maskami, trzeba je wypróbowywać i przymierzać, ale również odwieszać we właściwym momencie. Tylko w ten sposób nie stracimy szansy na równoważenie rożnych obszarów własnego życia.

Pracownik w cyberprzestrzeni

Paradoksalnie postęp niszczy nas samych. Spitzer, niemiecki psychiatra i neurobiolog, alarmuje, że na naszych oczach dochodzi do cyfrowej demencji (umysłowej degradacji) w efekcie korzystania z mediów elektronicznych na szeroką skalę. Nastolatki spędzają na korzystaniu z mediów elektronicznych 7,5 godziny dziennie. Dotyczy to zarówno USA, jak i krajów europejskich. Nierzadko zdarza się, że dorośli poświęcają temu zajęciu nawet 10 godzin. Cyfrowe media są winne temu, że rzadziej używamy mózgu, w związku z czym z czasem słabnie nasz potencjał umysłowy. Poza tym wpływają na kształtowanie się na niższym poziomie zdolności kognitywnych, ograniczają funkcjonowanie naszej woli, uczuć, a przede wszystkim zachowań społecznych. Powinniśmy się niepokoić tym, że wspaniałe wytwory człowieka i jego technologiczne osiągnięcia mogą mu szkodzić, ale zapewne nie teraz, dziś mówimy o sobie w kategorii wyłączania się, wylogowywania się, czasem przeglądamy pliki i godzimy się na to, by uchodzić za mniej  doskonały interfejs białkowy, któremu równowaga nie jest potrzebna – wystarczy się zresetować.

Destrukcyjne emocje

Negatywne emocje, podobnie jak zły nastrój, sprawiają, że skupiamy się na sobie, stajemy się bardziej defensywni, nie mamy ochoty na współpracę. Emocje negatywne trwają w nas dłużej. Silne emocje pozytywne są przeżywane 8 dni, silne negatywne 44 dni. Bardzo niebezpieczna dla procesów równoważenia pracy i życia pozazawodowego jest złość – alarm w ciele. Jeśli jej konstruktywnie nie ujawnimy – alarm trwa, obciążając organizm, prowadząc do zmian somatycznych, takich jak np. bole głowy, choroby układu pokarmowego, choroby skory lub dysfunkcje psychiczne, w tym rozgoryczenie i depresja. O tym ostatnim zaburzeniu mówimy nawet w kategoriach epidemii. Według psychoanalitykow depresja to gniew skierowany do wewnątrz. Bardzo często pojawia się on u osób z przewlekłym uczuciem złości. Zdaniem Eliota jedna z pięciu pozornie zdrowych osób reaguje na stres w sposób autodestrukcyjny, potwierdzając, że nasze zasoby nie są niewyczerpywalne.

Rok temu media donosiły, że młody stażysta w banku w londyńskim City zmarł nagle pod prysznicem po 70 godzinach pracy non stop. Współczesne społeczeństwo podniosło toksyczną rywalizację w drodze na szczyt do rangi bałwochwalstwa, które niestety karmi się brakiem równowagi.

 Choroba pośpiechu – syndrom TUI (time urgency/impatience)

Nowe technologie informatyczne i telekomunikacyjne zwiększają wielkość i prędkość strumieni działań na każdym poziomie społecznym. Skrócenie czasu przepływu informacji wymaga szybkiej reakcji, wzrasta obciążenie pracą, powstają nowe formy przymusu, pracownicy zmuszani są do nieustannego dostosowywania się do wzrastających wymagań. Z niepokojem można myśleć, co będzie dalej, gdyż już obecnie komputery operują nanosekundą – to jednostka, której nasze zmysły nie rejestrują. Wyobraźmy sobie skalę wyzwania, skoro pstryknięcie palcami to 500 milionów nanosekund. Jakby w efekcie swoistego patologicznego przystosowania powstał syndrom TUI. Ten zespół zaburzeń wyodrębniony w latach 50. XX w. przez dwóch kardiologów M. Friedmana i R. Rosenmana. Towarzyszą mu następujące symptomy: złe samopoczucie wywołane nieustannym poczuciem braku czasu i napięcie wynikłe z prób uporania się z zadaniami w przyspieszonym tempie. Prędzej czy później pojawiają się objawy chronicznego zmęczenia i poczucie przymusu, wręcz zniewolenia przez życie w biegu. Dotknięte nim osoby starają się robić więcej i podejmować nowe zadania, a to rodzi frustrację. Żyjąc szybko, nie potrafią się cieszyć czasem wolnym. Nie dają sobie prawa do odpoczynku, nawet gdy zasypiają, galopują im w umyśle niezałatwione sprawy, naglące terminy. W chorobie pośpiechu człowiek zaczyna się spieszyć bez powodu, tracąc z oczu prawdziwy sens działania. Bywa bardzo aktywny, ale przestaje być efektywny. Zmniejszona wydajność skutkuje poczuciem winy i jeszcze większym wzrostem napięcia, które przynagla do biegu, oby tylko nie zostać z tyłu.

Niskie poczucie własnej wartości

Żeby dbać o siebie, trzeba się cenić, dlatego bardzo istotną barierę we wdrażaniu programów praca–życie stanowi niska samoocena. Ludzie z niskim poczuciem wartości nadmiernie koncentrują się na swoich słabościach i niepowodzeniach, czują, że na niewiele zasługują w życiu i skłonni są ignorować własne potrzeby. Mają trudności w osiągnięciu autonomii, rozwinięciu swojego potencjału oraz osiąganiu celów życiowych. Szacuje się, że za poziom samooceny odpowiadają w połowie geny, a w połowie środowisko. Nie można więc powiedzieć, że taki się urodziłem – nad samooceną warto pracować, m.in. poprzez nieustanne bilansowanie naszych osiągnięć i porażek. Im więcej osiągnięć, tym wyższa samoocena. Tu włącza się mechanizm sprzężenia zwrotnego. Im wyższe samouznanie dla siebie, tym większa gotowość do podejmowania kolejnych wyzwań, co daje szansę osiągania sukcesów. Bilansowanie, o którym już pisaliśmy na łamach „Benefitu”, jest szczególnie istotnym procesem opartym na samopoznaniu i może prowadzić do autokorekty. Doświadczymy porażki, jeśli sami nie odkryjemy, że nasza równowaga jest zachwiana, i nie wzbudzimy potrzeby poszukiwania rozwiązań. Przegramy również wówczas, gdy w celu złagodzenia niepokoju zastosujemy strategie samoutrudniania i będziemy mówić, że skorzystamy z programów WLB, ale później, gdy będziemy mniej zajęci. Czy schowani za maski profesjonalizmu, niepewni swojej wartości, chorzy z pośpiechu i rozżaleni, zdążymy, zanim organizm odmowi nam posłuszeństwa?

Joanna Mesjasz
coach, doradca biznesowy, adiukt w Katedrze Zarządzania Kadrami UE we Wrocławiu

2015-01-20 08:44 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): mesjasz, work-life-balance,



Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.