Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Warto przeczytać » Felieton

Po co nam Bartoszewski?

Po co nam Bartoszewski?
Rys. Tomasz Jakub Sysło
Docierają do nas ostatnio szokujące sygnały dotyczące zachowania rozmaitych ludzi. Jedni bez skrępowania odbierają telefony w teatrze. Inni zmieniają dziecku pieluchę na stole w restauracji. Ktoś paraduje w kapelusiku z literami SS. Najwyraźniej dla tych osób nie istnieje kategoria: „co wypada, a czego nie”. Bo i skąd mają wiedzieć, że nie wypada? Docierają do nas ostatnio szokujące sygnały dotyczące zachowania rozmaitych ludzi. Jedni bez skrępowania odbierają telefony w teatrze. Inni zmieniają dziecku pieluchę na stole w restauracji. Ktoś paraduje w kapelusiku z literami SS. Najwyraźniej dla tych osób nie istnieje kategoria: „co wypada, a czego nie”. Bo i skąd mają wiedzieć, że nie wypada?

Inna odmiana tego samego zjawiska to brak jakiejkolwiek wiedzy o świecie. W sieci można znaleźć setki przypadków, w których klienci (czyli my, Polacy) rozmaitych firm, banków czy sieci telefonicznych wykazujemy się absolutną głupotą. Nie rozumiejąc najprostszych zależności. Na przykład – jeśli ktoś nie poda SWOJEGO nazwiska, nie będzie mógł załatwić SWOJEJ własnej sprawy.

Już jakiś czas temu pojawiło się w sieci pojęcie „Piekielnych”. Ukazała się nawet książka z co celniejszymi przypadkami1. Piekielni to ludzie bez mózgu. Albo bez podstawowej wiedzy o świecie. Albo skrajnie nieprzyzwoici, uważający, że wszystkich wokół można oszukiwać, jak się tylko da. W wielu sklepach po każdej okazjonalnej dacie (sylwester, popularne imieniny, studniówki) pojawiają się „klienci”, którym strój, „nienoszony” oczywiście, przestał się podobać. Tyle że ów niepasujący strój śmierdzi papierosami i jest ubabrany jedzeniem. Piekielni oczywiście przysięgają, że go nawet nie ubrali. Dariusz Miłek, właściciel CCC, mówi otwarcie – kiedy zaświeci słońce, w sklepach ustawiają się kolejki z „wadliwymi” kozakami. Piekielni usiłują z wiosną „odzyskać” kasę. Jak mówi Miłek – nie oddaję, bo nie prowadzę wypożyczalni butów, prowadzę sklep! Jeden tylko odcinek Joemonsterowej galerii Piekielnych przynosi naście sensacji. Na przykład o matce, która wymusza na rodzinie prezenty komunijne (ekskluzywny telefon i quada), ale… dla siebie i męża. Samo dziecko, jak się okazuje, wolałoby rower. Albo matka, która domaga się przygotowania syna do matury z niemieckiego w dwa tygodnie. Syn ponoć liczy i umie się przedstawić.

Skąd biorą się Piekielni? To proste. Jako NAROD w czasie ostatniej Wielkanocy oglądaliśmy rozmaite telewizje dłużej o 23 minuty niż w roku 2014. Największą popularnością cieszyli się skaczący do wody i rolnicy szukający żony. Skąd więc pomysł, że przeciętny Polak potrafi sam wypełnić PIT? Albo zrozumieć zasady głosowania i oddać w wyborach głos ważny? Zrozumieć zasady gwarancji? Warunki ubezpieczenia? Ale pretensji, że ONI…, że IM się… Multum! Skąd pomysł na zestawienie profesora Bartoszewskiego i Piekielnych? Był jedną z ostatnich osób, która miała jednocześnie głęboką wiedzę, poczucie przyzwoitości oraz odwagę mówienia tego otwarcie. Jego życiorys to historia Polski w pigułce. Obóz koncentracyjny, konspiracja, Powstanie Warszawskie, więzienie stalinowskie. Ale… także blisko 50 wydanych książek. Także umiejętność wypowiadania się… swobodnego! To określenie oznacza, że Bartoszewski mówił zawsze to, co uważał za słuszne. Bez względu na konsekwencje.

Na dzisiejszych Piekielnych miał swoje określenie – chytry. A na takich szczególnie Piekielnych zwykł mówić chytrusek. Wiedza? Proszę bardzo. Już jako dwunastolatek napisał krótki tekst w „Moim Pisemku”: „Chciałbym zostać geografem, bo interesuję się i lubię geografię, z której dowiadujemy się o naszej Ojczyźnie, o jej dzielnicach, mieszkańcach, klimacie, o obcych krajach, miastach, górach, rzekach”. Był to 1934 rok, dokładnie 30 czerwca. Wyszło inaczej, niż chciał, ale już wtedy miał pociąg do wiedzy. Cytatów z Bartoszewskiego jest wiele. Jednak bez problemu można dostrzec, że to, czego nam najbardziej dziś brakuje, to poczucie przyzwoitości. On miał je w sobie i SWOBODNIE o tym mówił. Miał wiedzę, miał doświadczenie, wiedział, co wypada, a czego nie. I wynikało to z jego osobistych przeżyć i decyzji.

Z profesorem Bartoszewskim spotkałem się kilka razy. Zawsze było zabawnie, bo i sytuacje były czysto towarzyskie. W czasie pewnego bankietu profesor, gwałtownie gestykulując, najzwyczajniej oblał mi winem rękę i rękaw koszuli. Czerwonym. Bardzo się zafrasował, wytarł chusteczką, zarzekał się, że czysta i nawet świeżo wyprasowana. Nie żeby jakoś specjalnie przepraszał, zwyczajnie – ratował sytuację, na ile się dało. Po kilku miesiącach spotkaliśmy się znowu. Poznał mnie, zapytał, czy się sprało. Odpowiedziałem bardzo szczerze – „niestety”. Zmartwił się, więc natychmiast wyjaśniłem, że „niestety” oznacza, że po pierwszym praniu nie został żaden ślad. I teraz przed wyjściem sam muszę koszulę zamoczyć w czerwonym winie, by moc się pochwalić, że to sam profesor Bartoszewski, osobiście, ten rękaw… Profesor na to z błyskiem w oczach: „To w takim razie będzie nasza tajemnica. Pan moczy koszulę w winie, a ja winę biorę na siebie”. Miał wtedy 90 lat.

Po jego śmierci „Prawdziwi Polacy” wylali na niego morze hejtu. Brakło wszystkiego, co Bartoszewski swoim życiem propagował. Zwyczajnej przyzwoitości, także podstawowej wiedzy. Choćby „zarzut” o zwolnienie Bartoszewskiego z Auschwitz. „Prawdziwi Polacy” oczywiście nie wiedzą, że w początkowej fazie tworzenia obozu zwolniono około 10 proc. więźniów. To akurat od dawna wiadomo – rozum zdrożał, odwaga staniała. A Bartoszewskiego zwyczajnie brak.

 1 Piekielni.pl. Ludzie z piekła rodem, praca zbiorowa, Vesper 2011

2015-06-22 15:21 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): bartoszewski, skała,



Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.