Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Warto przeczytać » Felieton

Piekło

Piekło
Fot. istockphoto
Już po. Dokładnie 25 stycznia minął kolejny, już dwunasty, Blue Monday. Najgorszy dzień roku. Dlaczego dwunasty? Bo dopiero w roku 2004 dr Cliff Arnall z Cardiff University „opracował” wzór matematyczny na najgorszy dzień roku. Dlaczego „opracował”? Bo to miejska legenda, choć wzór istnieje naprawdę, można go znaleźć w sieci.

Tyle że jest raczej zabawą intelektualną niż efektem badań. Na dodatek Arnall opublikował go, kiedy przeszedł do pracy w agencji PR. Jako rodzaj żartobliwego prezentu rozsławiającego byłą uczelnię. Niemniej wzór na Blue Monday ma aspekt (oprócz elementów pogodowych i finansowych) praktyczny – uwzględnia nasze zobowiązania noworoczne. W tym dniu właśnie, 25 stycznia 2016, 95 proc. populacji świata zdało sobie sprawę z tego, że kolejny raz kolejne zobowiązania noworoczne szlag trafił! Ale spokojnie – za 11 miesięcy kolejna szansa, kolejny Nowy Rok! Tak, wiem, to żart nieśmieszny wcale. Coż więc robić, by nie zmarnować najbliższych 11 miesięcy? Zacząć od 1 lutego? Od 21 marca? Urodzin? Nie, nie tędy droga. Nie szukajmy kolejnej „magicznej daty”, by zacząć robić coś sensownego dla siebie samych. Zobaczmy, jak co można zrobić, by nasze zobowiązania wobec nas samych zostały realizowalne. Niekoniecznie tylko noworoczne.

Po pierwsze, zacznę od Briana Tracy’ego.

Od jego ZŁOTYCH 24 GODZIN. Pisałem o tym niedawno w „Beneficie”. Brian radzi pomijać całe to czarowanie datami i magię inicjacji – po prostu zacząć robić coś sensownego natychmiast. Jeśli jest coś, co jest dla ciebie OK, po co to odkładasz? „Co zrobisz, jest zrobione”, jak mówią Anglicy. Jak napiszesz, przebiegniesz, zadzwonisz, przeczytasz… to będzie napisane, przebiegnięte, porozmawiane, przeczytane. A jak odłożysz do jutra, może być rożnie. Proste? Nawet niewiele, ale zrób to teraz, dziś, już.

Po drugie, ważne, co sobie obiecujemy.

I nie chodzi o banał typu „duże wyzwanie podziel na mniejsze części, działaj etapami”. To przecież każdy wie. Mówię tu o dwóch rzeczach – o zobowiązaniach trudnych i nieprzyjemnych oraz zobowiązaniach negatywnych. My, Polacy, jesteśmy mistrzami świata i olimpijskimi w rzucaniu (Fajdek, Włodarczyk, Majewski, Małachowski), pewnie dlatego większość zobowiązań to rzucanie – palenia, FB, picia, zbędnych kilogramów. A to z góry zakłada, że będzie trudno i nieprzyjemnie. Może dlatego na FB mamy wysp pozornie żartobliwych deklaracji typu – „w nowym roku kupię sobie coś fajnego i dotrzymam!”. Żartobliwość jest pozorna. Przecież nie ma nic złego w zobowiązaniach typu – raz w miesiącu kupię sobie fajny ciuch, książkę, pójdę do kina. Dlaczego zobowiązania muszą koniecznie dotyczyć spraw uciążliwych? Ponadto im częściej będę praktykował pozytywne zachowania, tym mniej czasu pozostanie mi na te mniej chciane. I drugi aspekt – negatywność sformułowań – rzucę, zrzucę, pozbędę się. A może lepiej – osiągnę, będę częściej, zastąpię? Zamiast zrzucę 5 kg, lepiej: osiągnę wagę 92 kg?

Po trzecie – zostanę zwyczajnym, codziennym bohaterem.

Każdego dnia. To spore uproszczenie bardzo poważnych projektów Philipa Zimbardo, ale takie, które można zastosować natychmiast po odłożeniu niniejszego wydania „Benefitu”. Kiedyś napisałem, że jeden z najznakomitszych psychologów świata „przeżył piekło, a potem stworzył piekło”. Tak było. Jako pięcioletnie dziecko wylądował w szpitalu zakaźnym. Kilka tygodni na sali z ponad setką dzieci, każdego dnia któreś umierało. Rodzice raz w tygodniu, i tylko przez szybę. Koszmar. Dokładnie 33 lata później sam stworzył piekło, szeroko znane jako eksperyment Uniwersytetu Stanforda. Dzieląc losowo studentów na strażników i więźniów, wywołał u nich tak podłe działania, że po sześciu dniach eksperyment przerwano. To pozwoliło udowodnić, że naturalne dobro i zło w człowieku ujawnia się zależnie od sytuacji, od okoliczności. Potem napisał „Efekt Lucyfera”, pozycję pokazującą, w jakich okolicznościach z anioła niosącego światło (Lucyfera) może w nas obudzić się Lucyfer szatański. A później zaproponował światu kilka projektów. Jeden z nich prowadzi także w Polsce, na katowickim Nikiszowcu. Warto sprawdzić, na czym polega HIP (Heroic Imagination Project), a po polsku: Projekt Bohaterskiej Wyobraźni. Wróćmy jednak do naszych zobowiązań i tego, co dla nas może z projektów Zimbardo wynikać.

Jak kiedyś zapisałem na slajdzie o Zimbardo, chodzi o to, by każdy z nas zrobił codziennie „bohaterski czyn codzienny”. Może zwrócił w kinie uwagę osobie zbyt hałaśliwej? Poprosił współpasażera, by zdjął buty z siedzenia? To nic wielkiego. Możesz też coś zrobić bez interakcji z innymi. Na przykład podnieść papier leżący na podłodze i wrzucić do kosza? A może niech dzięki tobie „każdego dnia choć jedna osoba poczuje się lepiej”? Ustąp miejsca, przepuść, uśmiechnij się? Tak normalnie, zwyczajnie? Zimbardo nie proponuje heroizmu w stylu poświęcanie się dla ludzkości, ale wyczulenia na zwyczajne sytuacje wokół nas. I na zachowanie się w nich pozytywnie. Czyli bohatersko.

I prezent na koniec. Przetestuj. Nie zakładaj programu na cały rok 2016 lub na cały luty czy marzec. Rób „to coś” przez tydzień. Tylko siedem dni. Pojutrze będzie prawie połowa. Potrafisz! A może ci się spodoba?

Marek Skała
MEGALIT Instytut Szkoleń
właściciel/trener

Zobacz również: Kierowca busa premierem Polski?

2016-01-29 10:55 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): skała,

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.