Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Warto przeczytać » Felieton

Osioł Gustawa Lutkiewicza

Osioł Gustawa Lutkiewicza
Fot. istockphoto
„A skąd panu do głowy przyszedł osioł?”. To pytanie Gustawa Lutkiewicza z filmu „CK Dezerterzy” stało się mottem jednego z moich warsztatów. Najpierw pierwowzór: Oberleutnant von Nogay (Wojciech Pokora) trafia na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Pokazują mu wielką planszę z kurą. Po kilku irytujących pytaniach, czy to na pewno kura, wściekły von Nogay rzuca: „Twierdzę kategorycznie, że to jest osioł!”. Tu pojawia się kluczowe dla nas pytanie Gustawa Lutkiewicza – a skąd panu do głowy przyszedł OSIOŁ?

Film komediowy, scena absurdalna, ale oparte na niej ćwiczenie warsztatowe już nie. Podaję uczestnikom kilkanaście zwyczajnych słów. Proszę o ich zmianę na inne, w domyśle: lepsze. Pojawiają się rozmaite propozycje. I... No właśnie... Pytam wtedy: skąd właśnie takie słowo przyszło ci do głowy? Weźmy zwyczajne zdarzenie z pracy. Ktoś się spóźnia na spotkanie powiedzmy dziesięć minut. Ludziom przychodzą do głowy rozmaite „osioły”: olał, zapomniał, ma w nosie, stał w korku, coś mu wypadło, dobrze, że już jest. Każde z tych określeń definiuje zupełnie różne sytuacje. Choć nikt nie zna przyczyn tego spóźnienia, użycie konkretnego słowa nie pozostawia wątpliwości. Sytuacja już jest jasna! Jedni żądają kary, inni oczekują przeprosin, jeszcze inni... Pytanie kluczowe brzmi: skąd jednym do głowy przyszło olewanie, a innym uliczny korek? Co tak naprawdę mamy w swoich głowach, w emocjach, że tak, a nie inaczej interpretujemy zdarzenia wokół nas? Skąd takie, a nie inne słowo ciśnie się nam na usta? I jakie są potem skutki?

Wojciech Pokora został doprowadzony do wściekłości idiotycznymi pytaniami, między innymi o kalesony w paski. Mógł jednak, patrząc na kurę, powiedzieć ironicznie, że to kogut. Albo krowa, bo głupia. Albo bardziej fantazyjnie, że elefant lub jednorożec. Wybrał osła... Widocznie tak jego emocje rezonowały na sytuację, w której się znalazł. Ale także ‒ lokowały jego samego w konkretnej sytuacji otoczonego przez osłów, w oślej atmosferze i okolicznościach. Każdy z nas wybiera sam. Jak mówił Gustaw Lutkiewicz – a skąd przyszedł ci do głowy właśnie osioł? Przy czym najczęstsze nasze „osioły” to: skandal, tragedia, no mówię ci – masakra!

Wniosek pierwszy – to twój własny osioł, twoje własne słowa tworzą sytuację, w której jesteś. Ty sam, przez własne słowa, tworzysz własne problemy.

Podobnie oślą historię zaliczył w czasie Światowych Dni Młodzieży Jan Rokita. Wypalił ni mniej, ni więcej tak: „Franciszek się obżera makaronami i ma za duży brzuch jak na ascetę”. Skąd u Rokity taki „osioł”? Nie wiadomo. Taki ma mózg i ponosi tego konsekwencje. Czasem poważne („Niemcy mnie biją!”). Ale wróćmy do makaronów. Komu z nas, kiedy widzi Franciszka, przychodzi do głowy patrzenie na jego brzuch? Rzeczywiście, jeśli się przyjrzeć, ma lekki brzuszek. Ale trzeba się przyjrzeć! To jednak nie model na wybiegu, to 80-letni mężczyzna, przy okazji bardzo sprawny fizycznie jak na swój wiek. Czy ten brzuch rzeczywiście kogoś razi? Jest szczególny? Kto z nas, widząc papieża, słuchając jego słów, koncentrował się na... brzuchu? Rokita, jak widać, tak. Idźmy jeszcze dalej. Skąd ten „osioł” w postaci słowa „obżera się”? Można było powiedzieć: „chyba je zbyt dużo”, można też: „najwyraźniej uwielbia makaron”. Ale... obżera się?!?!

Zróbmy proste doświadczenie. Odpuśćmy Franciszkowi. Wybierzmy kogoś ze swoich znajomych, kto lubi włoską kuchnię. I wyobraźmy sobie go dwukrotnie. Raz, kiedy siedzi przy stole i je pastę. Uwielbia szczególnie spaghetti bolognese. Porcja jest słuszna! Obok stoi pewnie lampka białego wina. To efekt „osła” w postaci słowa „uwielbia”.

A teraz wyobraź sobie, że ta sama osoba żre makaron. Zwyczajnie żre, ze sosem... Stół upaćkany, bo trochę klusek spadło z przepełnionego talerza. Policzki umorusane pomidorami. To efekt „osła” w postaci słowa „żre”. Za konkretnym słowem idzie konkretny obraz. A potem nasze reakcje, sympatie lub ich brak.

Wniosek drugi – nie pozwalaj, by „osioły” innych wpływały na twój własny stan emocjonalny, sam twórz obraz świata, w którym żyjesz. Pamiętaj też o wniosku pierwszym ‒ używaj słów z rozwagą i rozsądkiem.

Przed Światowymi Dniami Młodzieży towarzyszyło nam wiele obaw, a słowa „armagedon” i „apokalipsa” cisnęły się na usta. Wielu krakowian musiało usuwać auta ze stałych miejsc parkowania. Na szerszych ulicach jeden pas stał się parkingiem, drugi buspasem, a tylko jednym można było jeździć. Miało braknąć chleba, wody, pieniędzy w bankomatach i ropy (tysiące autobusów!) na stacjach benzynowych. Ba... mówiło się o prohibicji!!!. Nic z tego! Przez dziesięć dni każdego dnia spędzałem kilka godzin w Rynku. Jeździłem autem, autobusami i specjalnymi tramwajami. Spotkałem setki fajnych ludzi. Tych z dziwnymi flagami pytałem, skąd są? A było 187 nacji + flagi prowincji + flagi diecezji. BTW ‒ po operacji poruszałem się o kulach. Kilkanaście razy każdego dnia pytano mnie, jak mi pomóc, ustępowano miejsca. Dziesiątki razy pozdrawiano. Widziano faceta o kulach, nikt nie pytał, czy na miesiąc, czy na stałe. Każdy wybiera własnego „osła”, jak chce.

Pytacie, jak ŚDM mają się do osła? Jeden ze znajomych na FB skrytykował Franciszka, że zamiast latać, jeździł samochodem. To powodowało, że ludzie godzinami stali na autostradach w skwarze jak na rozgrzanej patelni. No cóż... Franciszek jechał do Częstochowy o ósmej rano. A4 ma 51 km. Kolumna pokonała ten dystans w 25 minut. Zapytałem: „Jak z 30 minut zrobiłeś kilka godzin? I skąd q... wziąłeś o ósmej rano skwar i rozgrzaną patelnię?”. Zamilkł. BTW ‒ tego dnia w Krakowie w południe było 25 stopni. Rano jakieś 20. Każdy ma swojego „osioła”.

Uważajmy na swoje „osioły”, które przychodzą nam do głowy. Potem trzeba je karmić...

Marek Skała
MEGALIT Instytut Szkoleń
właściciel/trener

2016-09-28 10:14 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): skała,

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.