Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Rozwój

Po co nam mentorzy, po co my mentorom?

Mentoring to temat rzeka. Do tego bardzo modny, bo programy mentoringowe i sami mentorzy wyrastają jak grzyby po deszczu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce słowo mentor i naraz wyskakuje ogromny wachlarz możliwości – szeroka lista mentorów, którzy sami mentorami się mianują.

Niekiedy są to ludzie w bardzo młodym wieku. Można mieć wątpliwości, czy określanie siebie tym mianem w ich sytuacji jest uprawnione. Wszak mentor niesie ze sobą nie tylko wiedzę i umiejętności, których młodym nie odmawiam, lecz także ogromne doświadczenie, o które w wieku lat dwudziestu raczej trudno. Wbrew panującym obecnie trendom mentorem nie jest więc ten, kto mówi o sobie, że nim jest, a ten, kto przez innych za mentora został uznany. Artur Rubinstein w swojej autobiografii pisał, że nauczycieli dla siebie szukał wśród tych muzyków, których uczniów mógł obserwować. W myśl sentencji „Po owocach pracy poznacie ich”. I coś w tym jest. Do kwestii definicji dochodzi jeszcze kwestia celowości angażowania mentorów. Mowa tutaj zarówno o perspektywie mentee, który z wiedzy i doświadczenia mentora korzysta, jak i samego mentora. Bo relacja nauczyciel ‒ uczeń powinna być relacją partnerską, a nie pasożytniczą.

Dobrze dobrane narzędzia

Brakuje autorytetów. I to jest fakt. Nie brakuje natomiast ludzi, którzy dążą do rozwoju i poszukują rozwiązań, które im ten rozwój zagwarantują. Niekiedy jest to coaching, innym razem praca behawioralna czy praca w wewnętrznymi ustawieniami, jeszcze innym – właśnie mentoring. W zależności od potrzeb, preferencji, osobistych przekonań wybieramy to, co jest dla nas najlepsze, najbardziej skuteczne. Bywa, że odkrycie właściwych narzędzi jest czasochłonne. Bo jeśli ktoś zgłasza się do coacha (albo jest do niego zgłaszany przez firmę), ale po kilku sesjach widać, że gdzieś utknął, jest kompletnie wypalony, nie chce mu się szukać rozwiązań tą drogą i nic mu takie sesje nie dają, należy sięgnąć po inne środki. W czasach zachwytu nad coachingiem, który dla wielu staje się nieodłącznym suplementem rozwoju, warto zamarkować, że zdarzają się sytuacje, gdy potrzebna jest gotowa perspektywa lub rozwiązanie. Coach ich nie może dać – nie taka jest jego rola – ale może to zrobić mentor.

Są sytuacje, w których już na wstępie widać, które rozwiązanie ma zdecydowanie większą szansę powodzenia. Na przykład kiedy podejmujemy onboarding – proces wprowadzania nowego pracownika na pokład firmy i zapoznawania go z jej specyfiką itd. – to wówczas nie ma potrzeby wdrażania projektów rozwojowych, przynajmniej na tym etapie. Tutaj potrzebny jest mentor – ktoś doświadczony, kto szybko wprowadzi nas w strukturę firmy i zapozna z zadaniami, z którymi będziemy się mierzyć. On zna od podszewki działanie organizacji, wie, jak w niej funkcjonować, potrafi naświetlić potencjalne zagrożenia i podpowiedzieć, gdzie na pewno pojawią się problemy, jak sobie z nimi poradzić, by sprawnie pójść dalej. Podobnie może być w sytuacji, gdy pracownik awansuje i ze stanowiska operacyjnego, np. handlowca, przechodzi na stanowisko, w ramach którego dostaje zadanie prowadzenia za sobą załogi. Tutaj też przydaje się mentor z doświadczeniem i kompetencjami w prowadzeniu zespołu. Ktoś, kto wie, w jaki sposób zarządzać ludźmi, kto będzie potrafił doradzić, operując przykładami z własnego zawodowego życia. Człowiek, który będzie miał okazję i szczęście korzystać z wiedzy o tak praktycznym wymiarze, z wiedzy mentorskiej, zdecydowanie na tym skorzysta. Najpewniej popełni jeszcze błędy, ale ich liczba znacznie się ograniczy.

Relacja mentee ‒ mentor to nie jest relacja pasożytnicza. Jeśli jest zdrowa i obie strony zgodziły się na nią dobrowolnie, to obie też będą czerpać z niej korzyści. Korzyści dla ucznia są oczywiste – może poszerzać i pogłębiać swoją wiedzę na dany temat. Minimalizuje ryzyko potknięć, zwiększa szanse skutecznego działania. I swojego własnego rozwoju. Co z mentorem? Otóż dla wielu mentorów zadanie prowadzenia młodszego, mniej doświadczonego kolegi przez meandry pracy są znakomitym impulsem motywacyjnym. Potrzeba uznania jest bowiem drugim po władzy czynnikiem motywującym. Zatem w sytuacji, gdy człowiek na wysokim stanowisku, z właściwą temu stanowisku pensją i zrealizowaną potrzebą rozwoju, zaczyna odczuwać spadek motywacji, można zaprosić go do podzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem. To nobilituje. Bardziej niż kolejna premia. To wpływa na poczucie własnej wartości. Uczenie innych daje bowiem niezwykłą przyjemność bycia kimś ważnym, znaczącym, autorytetem. Dzięki temu mentor zostawia po sobie ślad. Oczywiście nie każdy nadaje się na mentora. Są jednostki, które żyją tu i teraz, tylko dla siebie i nie mają najmniejszej ochoty, żeby się z kimkolwiek czymkolwiek dzielić. Także wiedzą. Doświadczenie podpowiada jednak, że jest ich stosunkowo niewiele. Zazwyczaj bowiem jest tak, że swoim sukcesem chcemy się dzielić. Rola mentora doskonale się w tym kontekście sprawdza.

Waldemar Dziwniel

trener, executive coach, założyciel Fabryki Motywacji

2016-10-14 09:37 Opublikował: Benefit



Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.