Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Styl życia

Kryzys weekendowy

Człowiek współczesny zazwyczaj pracuje ciężko co najmniej przez pięć dni w tygodniu, w weekend zaś, uporawszy się z zakupami i porządkami domowymi, stara się zażyć nieco zasłużonego wytchnienia na łonie rodziny. Wyczekuje też przy tym tych wyjątkowych okazji w ciągu roku, kiedy to czas wolny wydłuża się, a więc wszelkich świąt, przedłużonych weekendów, urlopów wypoczynkowych.

Żyjemy w dwóch wymiarach czasu, w czasie pracy i w czasie wolnym. Bardzo często też czas pracy traktujemy jako mniej lub bardziej przykrą konieczność, jako czas nie nasz, niejako oddany, zaś czas wolny jako ten wyczekiwany, nasz własny czas. Nie zawsze tak było, podział ten, w dzisiejszej postaci, ukształtował się w naszej kulturze w efekcie rewolucji przemysłowej z przełomu XVIII i XIX w. Wcześniej praca, bez względu na jej charakter, w sposób bardziej organiczny wpisana była w rytm codziennej egzystencji ludzkiej.
Sytuacja taka, owo osobliwe podwojenie naszego czasu, przysparza współczesnemu człowiekowi licznych kłopotów. Ujawniają się one zwłaszcza w momencie przechodzenia z jednego trybu w drugi. Często objawia się to w postaci kryzysu weekendowego. Najpierw weekendu wyczekujemy, potem oddajemy się mu z radością, ale kiedy już się ten czas zaczyna, naraz stajemy się poddenerwowani, łatwo irytujemy się na naszych bliskich, dopadają nas różne dziwne niepokoje, a nawet przygnębienie. Czasem zaczynamy tęsknić za pracą, innym razem wręcz przeciwnie, wydaje nam się, że to właśnie perspektywa poniedziałku jest źródłem wszystkich naszych problemów, zaczynamy rozmyślać nad rzuceniem pracy. Jak radzić sobie z tym weekendowym kryzysem?

Z czego on wynika?
Zacznijmy od odpowiedzi na drugie z postawionych pytań. Wiele jest powodów kryzysu weekendowego. W pracy musimy panować nad stresem, powściągać emocje, które w weekend, w bardziej bezpiecznych warunkach, znajdują swoje naturalne ujście. To dość oczywisty powód. Warto zwrócić uwagę na trzy inne, ściśle ze sobą powiązane, przyczyny. Pierwszą określimy mianem problemu zmiany trybu, drugą jako problem czasu wolnego, trzecią jako problem wyobraźni.

Po pierwsze więc:
Nasz czas pracy jest bardzo ustrukturyzowany, składa się z procedur, regulacji, umówionych spotkań, terminów, których trzeba dotrzymać, planów, dyscypliny, panowania nad emocjami i zmęczeniem, odmawianiem sobie słuchania siebie, swoich spontanicznych zachceń i odruchów. Kiedy zaczyna się weekend i kiedy zdecydowani jesteśmy wkroczyć w drugą płaszczyznę czasu, nasz organizm doznaje dezorganizacji, a przez to dezorientacji. Z jednej strony trzeba wstać, coś zrobić, zająć się domem, dziećmi, popracować nad relacją z partnerem lub partnerką, a z drugiej strony włączyliśmy przecież tryb dnia wolnego, więc nasz system decyzyjny otrzymuje sprzeczne informacje. Niepokój, jakiego doznajemy, jest być może przejawem dezorientacji poznawczo-decyzyjnej. Wedle jakich zasad działać? Nie umiemy zmieniać trybu: nasz organizm to nie zwrotnica kolejowa. Nie jest prosto działać w jednym systemie przez pięć dni, a w innym przez dwa lub trzy dni. Może to jest nawet niewykonalne.

Po drugie :
Mamy sprzeczną wewnętrznie koncepcję czasu wolnego. Nasi praprzodkowie funkcjonowali w dwu trybach: wysiłku i odpoczynku. W pierwszym trybie walczyli o przetrwanie, w pełni mobilizacji i czujności, w drugim trybie zapadali w półsen, oszczędzali energię, regenerowali się. Nasz ukształtowany ewolucyjne mózg uważa, że kiedy mamy czas wolny, oznacza to czas odpoczynku. Tymczasem dla współczesnego człowieka jest to czas zajmowania się sobą, co w istocie wymaga nawet jeszcze cięższej pracy niż w pracy. Trzeba zająć się domem, trzeba popracować nad podupadającą kondycją własnego ciała, trzeba czynnie zainwestować czas w relację z bliskimi, bo inaczej nasze więzi obumrą, zająć się ogrodem, domem, może jeszcze spotkać się ze znajomymi, obejrzeć odcinek ulubionego serialu, poczytać książkę, pomyśleć o czymś ważnym i tak dalej, lista zdaje się nie mieć końca. Jesteśmy poirytowani, znowu, bo nasz organizm otrzymuje sprzeczne informacje ‒ kiedy powiadamy sobie, że to czas dla nas, on myśli, że oznacza to odpoczynek, a nie nową pracę. Stąd frustracja.
Seneka tymczasem napominał nas już ponad dwa tysiące lat temu: „Człowiek zajęty najmniej jest zdatny do życia, ponieważ żadna umiejętność nie jest trudniejsza niż umiejętność życia. Biegłych w innych umiejętnościach jest wszędzie wielu (…). Żyć jednak trzeba się uczyć przez całe życie”. (Seneka, O krótkości życia, przeł. L. Joachimowicz [w:] Lucjusz Annausz Seneka, „Dialogi”, Poznań 1996,
s. 12, VII). Antyczny stoik chce nam tu powiedzieć, że kto dużo pracuje nie dla siebie, ten nie będzie umiał pracować dla siebie. Mówi także, że zajmowanie się sobą to najpoważniejsza i najtrudniejsza praca, która nie ma niczego wspólnego z tak zwanym odpoczynkiem.

Po trzecie :
Kiedy w weekend zwalniamy tempa, odpuszczamy sobie sztywną dyscyplinę, reguły, porzucamy grafik, nasz umysł nie wyłącza się, lecz przechodzi w inny tryb. Odpoczynek umysłu to nie wyłączanie, lecz przełączanie. Tym, co się w wolnym czasie włącza, jest m.in. praca wyobraźni. Uwolnieni od nawału obowiązków zaczynamy przetwarzać informacje, wyobrażać sobie to i owo, w szczególności bezwiednie fantazjujemy nad różnymi możliwymi wariantami naszej przyszłości, odkrywamy nowe perspektywy, nowe możliwości, nowe wartości,nowe projekty. Taka praca wyobraźni jest dla współczesnego człowieka szczególnie niebezpieczna. Zamiast mierzyć się ze starymi wyzwaniami, udrękami i stresami, lepiej wyobrazić sobie nową świetlaną możliwość, nową pracę, nową żonę, nową pasję, nowe wyzwania. To sprzyja niebezpiecznym mechanizmom ucieczkowym, a im bujniejsza wyobraźnia, tym bardziej realistyczne i prawdopodobne są te wizje. Człowiek współczesny ma niestety doskonałą wyobraźnię.

Jak zauważa oświeceniowy szkocki filozof David Hume w eseju O zabobonie i egzaltacji:
„Wszystko, co śmiertelne i przemijające, znika jako niegodne uwagi. Natomiast pierwsze miejsce zajmuje wyobraźnia bujająca w niewidzialnych sferach lub w świecie duchów, gdzie dusza może z całą swobodą pozwalać sobie na fantazje najlepiej odpowiadające jej chwilowemu smakowi i usposobieniu”.
(David Hume, Eseje z dziedziny moralności i literatury, przeł. T. Tatarkiewiczowa, Warszawa 1955, s. 29).

Cóż zatem czynić w obliczu nadciągającego weekendu? Można udzielić kilku rad. Stosowane systematycznie i kompleksowo powinny przynieść pożądany efekt.
Weekend należy zaplanować nie tak ściśle, jak dzień powszedni, ale jednak.
Czas dla siebie należy traktować jako trudne wyzwanie, a nie jako coś, co dzieje się samo.
Granicę między czasem pracy a czasem dla siebie należy zatrzeć na tyle, na ile to jest możliwe. Dążyć więc warto do tego, by nasza praca była pretekstem do realizowania i ćwiczenia siebie. Da się ten cel osiągnąć w prawie każdej pracy.
Nie ufać wyobraźni! Wizje, które nam podsuwa, są może i realistyczne, ale niekoniecznie lepsze od tego, co mamy tu i teraz. Trzeba to traktować jako prawdę uniwersalną i powtarzać co piątek, a także w sobotę i niedzielę rano.
Tezy niniejszego eseju pomógł mi wypracować Tomasz Taff zatrudniony jako dyrektor w firmie Crowe Horwath w Dziale Strategicznego Doradztwa, za co niniejszym składam mu wyrazy wdzięczności.

Tomasz Mazur
filozof, praktykujący stoik, trener
info@tomaszmazur.edu.pl

2017-05-05 11:13 Opublikował: Benefit

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.