Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Rozwój

Pomagamy, ale najpierw poznajemy

Pomagamy, ale najpierw poznajemy
Fot. Mateusz Skwarczek /Agencja Gazeta
Z księdzem Jackiem Stryczkiem rozmawiała Katarzyna Patalan

Szlachetna Paczka to projekt, dzięki któremu od wielu lat do najuboższych rodzin przed Bożym Narodzeniem trafia pomoc. Grudzień to czas, gdy akcji pomocowych jest bardzo wiele. Jednak ksiądz często podkreśla, że nie każda pomoc jest dobra, a sam nie godzi się na pomoc bezmyślną, zatem – czy można głupio pomagać?
Do niedawna w Polsce większość pomocy była głupia. Głupia pomoc polega na tym, że im więcej pomocy, tym więcej potrzebujących. Jeżeli żebrak na ulicy, któremu pomożemy, dziennie zarabia 200 zł, to możemy być pewni, że do żadnej innej pracy już nie pójdzie. Co więcej, będzie żebrał regularnie, a jeszcze pojawią się kolejni. Na ogół na tym, że się wygląda na biednego, można sporo zarobić. Powiedziałbym tak: na świecie jest jeden powszechnie przyjęty standard w pomaganiu, ale nie jest dostatecznie upowszechniony ‒ to pomoc dotycząca niepełnosprawnych. Wiadomo już, że niepełnosprawnym pomaga się w ten sposób, że usuwa się bariery, by dać im prawo do włączenia się w bieg życia społecznego. Niepełnosprawnym usuwa się bariery, a wszystkich innych chętnie się wyręcza. To jest jakaś patologia.
Sam przeszedłem wielką przemianę. Kiedyś byłem człowiekiem, któremu, gdy miałem kilkanaście lat, mówili w kościele, żeby pomagał, a ja nigdy nie widziałem biednych. W wieku 20 lat nawróciłem się i wszędzie widziałem biednych, i wszyscy biedni mnie widzieli, a ja pomagałem aż do omdlenia. Po kolejnych 10 latach, kiedy kolejny raz zemdlałem z przemęczenia wynikającego z pomagania, doszedłem do wniosku, że to, co robię, jest kompletnie bez sensu. Uzmysłowiłem sobie, że im więcej pomagam, tym bardziej te osoby, którym pomagam, przychodzą po pomoc, bo to przyjemne i miłe. Zrozumiałem, że muszę zająć się tym, żeby tych ludzi usamodzielniać. Obecnie jestem bardzo wymagający, gdy zaangażuję się w pomoc, a wszyscy, którzy się ze mną „kolegują” w tym czasie, odnotowują wzrost przychodów. 

Czyli to działa?
Tak. Ludziom, kiedy mają ze mną kontakt, otwierają się umysły, wzrasta ich motywacja i poszerza się wiedza, co mniej więcej należy robić, żeby więcej zarabiać. 

Dobrze rozumiem, że wyzwaniem w mądrym pomaganiu jest umiejętność dostarczania potrzebującym wędki, a nie ryb? Znalezienie sensownego sposobu, jak ich aktywizować, przywrócić do życia w społeczeństwie, by nie nastawiali się tylko na branie?
Ja mówię tak: że nie ryb, ale też i nie wędki. Jeżeli ktoś nie ma mentalności wędkarza, to gdy dostanie wędkę – sprzeda ją i kupi ryby. Jestem inżynierem, więc dla mnie robienie rzeczy bez sensu ‒ jest bez sensu. Mam kontakt z wieloma humanistami. Humanista ma dużo mądrego do powiedzenia ‒ ale od sensownego mówienia nic się na świecie nie zmienia. Jeżeli inżynier coś źle zaprojektuje, to się zepsuje. Gdy pracujemy z ludźmi, natychmiast widać, kiedy psujemy człowieka, a kiedy go rozwijamy. Tworząc Stowarzyszenie Wiosna, właśnie od tego zaczęliśmy. Wiele osób nie bierze odpowiedzialności za to, że psuje innych ludzi. Na tym polega problem. Na przykład ktoś mówi: kupiłem temu żebrakowi bułkę, a on ją wyrzucił. Albo: kupiłem bułkę, a on ją zjadł i był mi wdzięczny. A co zrobił dwie godziny później, gdy już zjadł bułkę? Dwie godziny później już miał siłę i żebrał na alkohol. To jest kwestia wzięcia odpowiedzialności za tego człowieka. Uważam, że to jest podstawa. Podobnie jest np. ze szkołą ‒ szkoła to jest wędka. Gdy szkoła uczy człowieka jakichś umiejętności, dzięki którym może on utrzymać się przy życiu, to jeśli jest bęcwałem, zmarnuje czas w szkole i dalej nic nie umie, ale jeśli ktoś ma mentalność wędkarza, weźmie kij i złowi rybę. Jeżeli ktoś nawet nie skończy szkoły, ale ma mentalność wędkarza, to utrzyma się przy życiu. Dlatego wszystkie projekty, które realizujemy, są zbudowane na pracy nad mentalnością. Myślę, że pod tym względem jesteśmy unikatowi. Robimy to, czego nie umie robić Europa Zachodnia, która daje, chce nawet uczyć innych, ale nie umie zmieniać mentalności. My natomiast to potrafimy.

A jak podchodzą do tego typu pomocy ci, którzy jej oczekują?
Kiedy mówimy o Szlachetnej Paczce czy o Stowarzyszeniu Wiosna, trzeba zacząć od tego, komu pomagamy. Oczywiście pomagamy rodzinom w potrzebie, pomagamy dzieciom, w Akademii Przyszłości najsłabszym uczniom, ale pomagamy też wolontariuszom. Poprzez pracę w Wiośnie uczą się, zmieniają, rozwijają, rosną ich kompetencje. Pomagamy też bogatym w zaangażowaniu się na rzecz biednych. Pomagamy niepełnosprawnym w znalezieniu miejsca na rynku pracy. Pomagamy firmom, szczególnie małym, żeby otworzyły się na osoby niepełnosprawne. Pomagamy starszym, którzy są odizolowani. Słowo „pomagamy” nie sprowadza się u nas tylko do tego, komu co dajemy. Znamy się na ludziach, potrafimy w każdej z tych osób wyzwolić chęć przekraczania siebie i odkrywania nowego świata. Natomiast byłbym głupcem, gdybym uznał, że nasze metody pomagania są uniwersalne w takim sensie, że każdy, kto przyjdzie do stowarzyszenia, od razu do nas pasuje.
W ramach Szlachetnej Paczki w ubiegłym roku odwiedziliśmy blisko 40 tys. rodzin, a do projektu wybraliśmy tylko 20 tys. Uznaliśmy, że połowa rodzin, które odwiedziliśmy, żyje roszczeniowo, że nie powinny dostać od nas pomocy. Pomoc z Paczki by ich zdemoralizowała. Ci ludzie otrzymaliby kolejny łup i potwierdzenie, że opłaca się wyglądać na biednych. Poprzez tę pomoc utwierdzilibyśmy ich w tej drodze.
Mogę powiedzieć, że pomagamy na dwa sposoby: przez to, że ktoś dostaje pomoc, czyli Paczkę, i że ktoś jej nie dostaje, i wtedy uświadamia sobie, że rzeczywiście coś jest może z nim nie w porządku.
To, co mówię, potwierdzają historie naszych podopiecznych. Chociażby pani, która uciekała przed przemocą, pracowała za minimalne wynagrodzenie, gdy syn prosił ją o drożdżówkę, była zmuszona mu tej złotówki odmówić. Dostała paczkę i wsparcie wolontariuszy, ładnie się ubrała, miała jedzenie, środki czystości, mogła odłożyć trochę pieniędzy, poczuła się kobietą, uwierzyła w siebie, zmieniła pracę. Mamy też rodzinę, której odmówiliśmy pomocy. Mąż z żoną byli na nas obrażeni, ale postanowili to przedyskutować i doszli do wniosku, że faktycznie mamy rację, że przecież cały czas czekają, aż ktoś im pomoże, a może by sami sobie poradzili w życiu. Założyli firmę i dają sobie radę. Jesteśmy pierwsi, którzy mówią to wprost: wasz pomysł na życie nam się nie podoba, możecie sobie tak żyć, ale od nas pomocy na pewno nie otrzymacie.

Wiecej... - czytaj bezpłatnie

2017-12-04 08:28 Opublikował: Benefit

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.