Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Motywacja

Trzeba mówić głośno i odważnie

Trzeba mówić głośno i odważnie
fot. Albert Zawada/ Agencja Gazeta
Z Dorotą Wellman rozmawiała Katarzyna Patalan

Od lat uprawia pani zawód, który wymaga dużo energii i poświęcenia. Tak intensywna praca to prosta droga do wypalenia zawodowego. Miewa pani chwile, gdy nie chce się wstać z łóżka?
Nie miewam.

Nie miewam? Jak to się robi?
Żyję intensywnie. Działam na wielu polach. Gdy dobiega końca „Dzień dobry TVN”, czyli o 11.30, kończymy kolegium do następnego wydania i zaczyna się druga część mojego dnia pracy. Praca, którą wykonuję, strasznie mnie kręci. To możliwe, gdy robi się to, co się naprawdę lubi, co jest jednocześnie pracą i pasją. Choć fachowcy twierdzą, że należy oddzielać te dwie sfery, nie jestem do tego przekonana. Gdy praca to nasza pasja, nie ma problemu, by wstać o godz. 4.00 rano. Chce się zarywać noce, żeby przygotować się do następnego wydania, chce się być w tej pracy perfekcyjnym i ciągle się rozwijać, i nieustannie szkolić. Jeżeli jest to praca wykonywana na siłę, z trudem, tylko po to, żeby ją odbębnić i zarobić pieniądze, wtedy nie ma tej siły napędowej, jaką jest miłość do pracy, którą się wykonuje.

Zdaje się, że pani tej siły napędowej nigdy nie brakuje.
Wydaje mi się, że moja praca jest niezwykle różnorodna. Codziennie spotykam się z innymi ludźmi, codziennie mam sto innych tematów, które muszę omówić z gośćmi. To powoduje, że nie ma nudy. W mojej pracy nie ma mechanicznego wykonywania określonych działań, w programie na żywo nie mogę sobie na to pozwolić. Tam ciągle może się coś zdarzyć, działa zaskoczenie, wpadkę trzeba przekuć w zwycięstwo. W związku z tym nie można się taką pracą nudzić, bo ona dostarcza rozmaitych doznań. Gdybym musiała pracować w biurze, w którym przyjmowałabym klientów od godz. 8.00 do 16.00, myślę, że po tygodniu wyskoczyłabym przez okno. Lubię zmienność w pracy.

W pracy dziennikarza nie ma mowy o powtarzalności?
Każdy dzień oferuje nowe doznania. Odpalenie komputera o poranku i przegląd serwisów przynosi nowe tematy. Każda gazeta, którą czytam o godz. 6.00 rano, to są nowe inspiracje, więc nie ma szans, żeby odczuwać nudę. A poza tym nieustannie musimy się rozwijać, więc jeśli czytasz maleńki artykuł w gazecie i myślisz: kurczę, to jest fajny temat do programu, to okazuje się, że wszystko może się stać reportażem, treścią rozmowy, impulsem do spotkania w studiu. Jadę pociągiem, rozmawiam z kimś i myślę sobie: poproszę o wizytówkę, bo to może być ciekawy gość do programu. Pracujemy więc nieustannie, ale nigdy nie ma nudy.

Zdaję sobie z tego sprawę i śmieszą mnie wypowiedzi np. polityków, gdy przed wyartykułowaniem opinii na jakiś temat poprzedzają to słowami: teraz mówię jako ojciec, jako mąż lub jako polityk. To mi zakrawa na jakąś schizofrenię. Dziennikarzem się nie bywa, dziennikarzem się jest przez cały czas, i wciąż trzeba być – stand by, prawda?
To jest cecha charakterystyczna dla tego zawodu. Jeżeli widzisz, że coś się dzieje na świecie, to wiesz, że masz się pakować i jechać do redakcji, bo trzeba będzie zrobić coś, co jest związane z aktualnymi wydarzeniami. Jeśli czytasz ciekawą książkę, to myślisz sobie: trzeba by zaprosić tego autora i porozmawiać z nim o terroryzmie w Europie, bo jest świetnym fachowcem. Jeśli widzisz, że ktoś idzie z naprzeciwka i ma dziwne zwierzątko ze sobą, to myślisz sobie: warto zrobić program o ludziach, którzy hodują dziwne zwierzęta w domu. Zawód dziennikarza polega na nieustannej ciekawości świata. Tę ciekawość zaspokajamy, czerpiąc z różnych źródeł. To może być spotkanie z człowiekiem, to może być jedno zdanie w gazecie, które potem zmienia się w reportaż w telewizji.

Wspomniała pani, że pasja jest niezwykle ważna w pani pracy, ale dziennikarstwo to nie jedyna pasja?
Ba, jest ich wiele, co by tu wybrać? Jestem zakręcona na punkcie lotnictwa i od najmłodszych lat fascynuje mnie wszystko, co lata. Uważam, że takiego cudu jak samolot, ciężka, wielka maszyna, która połyka ludzi tutaj, a wypluwa w innym miejscu świata, nie ma. Lubię obserwować samoloty startujące i lądujące na lotniskach. Jestem człowiekiem, który zrobi wszystko, żeby przelecieć się czymś, czym jeszcze nie leciał. Moją wielką miłością są helikoptery. W związku z tym latałam wszystkimi helikopterami, jakie tylko istnieją. Do tego stopnia, że armia amerykańska dopuściła mnie do szansy latania helikopterem najnowszej generacji. Mogłam zobaczyć, jak to jest. Uwielbiam stare samoloty. Latałam małymi i wielkimi samolotami. Latałam także motolotnią, w każdym razie unoszenie się jak ptak nad ziemią jest dla mnie czymś fascynującym. Jest też formą odpoczynku. Popatrzenie na samoloty przy lotnisku, szukanie świetnego ujęcia do zrobienia zdjęcia, spotkanie z pilotami ‒ to jest fantastyczna rzecz i kocham to. Nigdy nie miałam jakichś wielkich marzeń, że będę pilotować wspaniały samolot. To nie ta historia.
Druga pasja to czytanie. Nieustannie czytam. Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Najbardziej się martwię tym, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, co chciałabym w życiu przeczytać. Jeśli na coś wydaję pieniądze, to właśnie na książki, a nie na ciuchy. Czytam rzeczy bardzo różne: od biografii, autobiografii, przez literaturę klasyczną, po współczesną. Ostatnio byłam z synem w księgarni i zapytał mnie: „Boże, mamo, po co ci ta książka?”. A była to książka o historii opium. No a po to, że nic o opium nie wiem, poza podstawowymi informacjami. Okazuje się, że historia świata jest też historią narkotyków, m.in. opium. Opium było powodem wojen, ale też sposobem uśmierzania bólu. W czasach starożytnych kobiety koiły ból porodowy za pomocą opium, bo działa łagodząco na skurcze porodowe. Dowiedziałam się tego dzięki temu, że taką dziwną książkę przeczytałam. Co ja jeszcze lubię?
Kocham kwiaty. Mam kota na tym punkcie. Kwiaty mam oczywiście żywe w ogrodzie. Bardzo określone, bo od wielu lat sadzę wyłącznie rośliny miododajne. Uważam, że moim obowiązkiem, jako obywatela tego świata, jest zapobieganie śmierci pszczół, a jedyną formą ich obrony, jaką mogę zastosować, jest sadzenie roślin, które są źródłem pokarmu dla wszystkich zapylaczy. W związku z tym w moim ogrodzie wiosną i latem aż huczy, jakby wszyscy się nagle zlecieli do mojego ogrodu. Robię to celowo, dobieram rośliny, czytam o nich, żeby chociaż w miniogrodzie, jaki mam na wsi pod Warszawą, pszczoły miały taką przystań. Pozakładałam też domy dla owadów, które są dla nich schronieniem na zimę.
Kocham też kwiaty cięte i od wielu, wielu lat, chyba ponad dwudziestu, jeżdżę na giełdy kwiatowe, gdzie znam wszystkich hodowców kwiatów w Polsce. Wiem, kto ma najlepsze tulipany i u kogo kupić róże o pięknej nazwie Whisky, które stoją w wazonie ponad dwa tygodnie. Warto wspierać polskich producentów, którzy hodują niezwykłe odmiany kwiatów.
Mam tysiąc różnych pasji, które pozwalają mi odpocząć od pracy, od codzienności, ale też każdą tę pasję traktuję jako formę zdobywania wiedzy. Wszystko więc znowu łączy się i wraca do zawodu, czy tego chcemy, czy nie.

Więcej...- czytaj bezpłatnie

2018-01-02 10:40 Opublikował: Benefit

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.