Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Warto przeczytać » Felieton

Szkoleniowy fakit wiosenny!

Szkoleniowy fakit wiosenny!
fot. istockphoto
Zdarza się na szkoleniach, że przy wprowadzaniu nowej techniki (metody) ktoś oponuje – to tylko teoria, to nie będzie działało! Zazwyczaj pytam – Gdzie? Pada odpowiedź: No wiesz… na przykład… w wojsku! Pytam wtedy: A ty osobiście to dowodzisz plutonem czy kompanią? Pojawia się śmiech. Niesłusznie. To był właśnie fakit.

Zanim wyjaśnię zjawisko fakitu, zacznijmy od spraw prostszych. Skąd w niektórych ludziach (a czasem całych firmach) to gwałtowne poszukiwanie „niedziałania” rzeczy nowych? Powody są dwa:
Magiczno-dziecięce oczekiwanie, że istnieje jedna cudowna technika na wszystko; takie abrakadabra, które bez wysiłku pozwoli zmotywować wszystkich lub obronić cenę czy wygrać negocjacje. I pojawia się żal – to co, cudów jednak nie ma?
Niechęć do samego szkolenia, do atmosfery w firmie, do szefa lub samego trenera uruchamia w mózgu emocjonalnym sprzeciw, a logika pospiesznie szuka sposobu, jak to okazać. Stąd zazwyczaj takie przykłady – że w wojsku, że w kopalni jednak nie zadziała!
To zupełnie normalne zjawisko, bo nasze mózgi są zachowawcze, pilnują nas, bronią. Jeśli jesteśmy w sytuacji trudnej (niechcianej), to mózg emocjonalny mocniej monitoruje otoczenie, szukając zagrożeń, trudności, niespójności. Tak dzieje się nie tylko na szkoleniach, tak dzieje się z nami stale. Dobry trener potrafi przynajmniej częściowo rozbroić ten stan wzmożonego czuwania. Zacznie łamaczem lodu, zabawnym ćwiczeniem, prostym zadaniem. Prawdziwy problem jest wtedy, kiedy w życiu zawodowym i prywatnym zjawisko fakitu pojawia się zbyt często.
Czym jest fakit? W czystej formie objawił się na jednym ze szkoleń. Firma była w trakcie zmian, już po przejęciu przez szwajcarskiego inwestora. Pracowano nad ujednoliceniem procedur, a audytorami byli Kanadyjczycy. Kiedy pokazali jedną z procedur, Polacy stwierdzili, że tak się nie da, bo u nas często jest inaczej. Kanadyjczycy zupełnie spokojnie zapytali, jak często ‒ 25 proc.? 30 proc.? Kiedy okazało się, że „często” to tylko 5 proc. przypadków, pojawił się komentarz: fakit! Najpierw zbudujemy procedurę na 95 proc. sytuacji, a potem dla 5 proc. wyjątków. Tymczasem, jak napisałem na początku, wielu osobom te wyjątki przesłaniają fakt, że technika czy metoda jest w 95 proc. skuteczna. Po polsku pewnie powiedzielibyśmy: olej to! Ja jednak używam fakitu. Po pierwsze, nikt nie rozumie, o co chodzi, pojawia się ciekawość. Po drugie, choć określenie jest mocno kolokwialne, to po angielsku mniej razi. Po trzecie, stoi za tym fajna anegdotka. Wszystko to razem pozwala rozbroić opór. I co najważniejsze ‒ sprawnie przejść do sytuacji, w których proponowana technika jednak DZIAŁA!
Fakit ma szereg odmian. Może dotyczyć tylko metody w kontekście procedury (tak powstał) albo techniki szkoleniowej ‒ tak jak używam go najczęściej. Ale można zapytać też Ciebie, Drogi Czytelniku, o Twoje osobiste, choć nieświadome zastosowania fakitu:
(1) Kiedy na przykład przez dwa ostatnie tygodnie lutego narzekałeś na wielki (przypomnę 10‒12 stopni, rankiem do 15) mróz. A czy dostrzegłeś, że praktycznie nie było śniegu, że drogi były czyste i bez korków? Nie trzeba było odśnieżać, drapać samochodu etc.? Jak na kilka miesięcy zimy dwa tygodnie mrozu w lutym to chyba raczej normalne? Więc ‒ fakit mróz!
(2) Kiedy dostałeś nowy projekt z dość krótkim terminem realizacji i zdążyłeś opowiedzieć wszystkim o wielkiej niesprawiedliwości dziejowej. A zauważyłeś, że masz naprawdę duży budżet, wsparcie szefa i dostałeś do swojego zespołu projektowego najlepszych ludzi? Więc ‒ fakit termin!
(3) Kiedy wróciłeś z kilkudniowego wyjazdu świątecznego i opowiadasz siódmej już osobie o gigantycznym korku na bramkach. Już zapomniałeś, jak fajną miałeś pogodę? Jak szczęśliwe były twoje dzieci? Że wreszcie znalazłeś czas na lenistwo w spa lub spokojne rozmowy z rodziną. Więc ‒ fakit godzinę korka!
Najczęściej, poza szkoleniami, stosuję fakit, kupując książki. Nauczył mnie tego Kevin Hogan. W 2001 r. robiłem z nim wywiad do miesięcznika „Rynek Kapitałowy”. Książki Kevina Hogana („Psychologia perswazji” i „Sztuka porozumienia”) kosztowały zawrotną wówczas kwotę – mniej więcej 100 zł za sztukę. Była to cena równa najdroższym albumom sztuki, trzy, cztery razy większa niż innych książek biznesowych na rynku. Kiedy zapytałem go o to, odpowiedział tak: To ile ta moja książka kosztuje? 100 złotych? 25 dolarów? Rozumiem, że to wysoka cena jak na Polskę, ale dlaczego jesteście gotowi więcej zapłacić za jeden obiad w restauracji w tym hotelu niż za wiedzę, która może ulepszyć wasze życie? Zbyt często patrzymy na kwotę, jaką wydajemy, rzadziej na to, co możemy zyskać dzięki temu zakupowi.
Od tej pory do dziś stosuję przy kupowaniu książek tę właśnie metodę. Fakit cenę! Nie jest ważne, ile książka (maszyna?, program komputerowy? licencja na grę szkoleniową, na test?) kosztuje, ale ile ja mogę dzięki temu zarobić. Czasem wystarczy jeden ciekawy fragment i kupuję. Jeśli tylko mam pomysł, jak z tej książki skorzystać. Polecam.
Podobnie podchodzę do obiektów szkoleniowych, koncentruję się na plusach, na zaletach obiektu, szansach i lokalnych okazjach. Wykorzystuję to, co jest, zamiast koncentrować się na tym, czego brak. Fakit wady! Korzystajmy z zalet! Wiosna za oknem!

MAREK SKAŁA
MEGALIT Instytut Szkoleń właściciel/trener
marek.skala@megalit.pl

2018-04-27 09:29 Opublikował: Benefit

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.