Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Rozwój » Szkolenia

Dobre szkolenie

Dobre szkolenie
Foto. Wyzwania HR
O szkoleniach z Rafałem Szczepanikiem z Training Projects rozmawia Jacek Babiel

Czy jakość szkoleń w Polsce zepsuła się przez fundusze europejskie?

Zwiększyła się na pewno ilość szkoleń i przez to spadła ich średnia jakość. Te, które były dobre, utrzymały swój poziom. Dobre firmy szkoleniowe, czy to z Europejskim Funduszem Społecznym, czy bez EFS-u, organizują nadal dobre szkolenia, bo one wiedzą, że jak się skończą dotacje z EFS-u, to dalej będą musiały być na rynku. Powstało natomiast bardzo dużo nowych firm szkoleniowych, pojawiło się mnóstwo trenerów, którzy

szybko otworzyli szkoły trenerskie i są projekty, które stworzono tylko po to, by przemielić unijne pieniądze. W związku z tym globalna średnia jakość szkoleń spadła. Wiele nowych firm jest słabszych od konkurencji. Pojawiło się po prostu wiele projektów, które były realizowane tylko w jednym celu: żeby zdobyć unijną kasę albo żeby początkujący trenerzy zyskali nowy zawód.

W takim razie jak szukać firmy, która przeprowadzi dobre szkolenie? Na co HR-owcy powinni zwracać uwagę, podejmując decyzje o tym, że ta, a nie inna firma szkoleniowa będzie szkoliła naszych pracowników?

Moim zdaniem tak samo, jak się szukało kiedyś, gdy EFS-u nie było. To znaczy warto patrzeć na te same kryteria, które były stosowane dotąd. Po pierwsze, ilu firma ma trenerów, którzy są doświadczonymi praktykami biznesu, czy są to byli menedżerowie, przedsiębiorcy, fachowcy w dziedzinie biznesu, a nie tylko tacy, którzy skończyli szkołę trenerską, są od razu po studiach, mają certyfikat po trzymiesięcznej szkole, są magistrami, ale bez doświadczenia. Po drugie, tak samo jak dawnej, należy szukać firmy, która zgłasza gotowość dopasowania się do naszych oczekiwań, chce zrozumieć potrzeby, specyfikę branży oraz firmy, rozmawia z nami, słucha. Potem to co usłyszała, potrafi przełożyć na dopasowany do naszych potrzeb program. Po trzecie, warto szukać trenerów, korzystając z referencji, opinii innych HR-owców, którzy polecają sprawdzony zespół szkoleniowy. Tu się właściwie nie zmieniły kryteria. Po prostu trzeba szukać tak jak kiedyś, aż w końcu znajdziemy właściwą firmę.

To znaczy – nie brać pod uwagę firm, które robią szkolenia w ramach EFS-u…

Traktować to jako element neutralny, chyba że jest to dla nas kluczowe, żeby projekt był realizowany w ramach EFS-u. Często zachęcam klientów, aby poszukali dwóch firm. Jedną, która będzie zarządzała projektem od strony finansowej, zdobędzie dotacje, zajmie się biurokracją oraz drugą – dobrą, sprawdzoną przez nas firmę szkoleniową, która jako podwykonawca albo partner w konsorcjum będzie faktycznie prowadziła dla nas szkolenia. Skoro planujemy projekt unijny, zwykle jest to duże przedsięwzięcie, warto znaleźć jednego nadzorcę księgowo-prawnego, a potem jedną, dwie albo kilka firm szkoleniowych, które w ramach tego projektu wystąpią już merytorycznie. Ja czasami tak występuję, chociaż moja firma nie zajmuje się pozyskiwaniem środków unijnych. Często jest tak, że inny podmiot zdobywa środki, a ja prowadzę szkolenia. Dla mnie nie ma znaczenia, czy prowadzę szkolenie dotowane ze środków unijnych czy innych. Po prostu mam to zrobić dobrze.

A zatem rezygnować z firm, które realizowały projekty w ramach dofinansowania z EFS-u?

Projekt z EFS-u należy oceniać według kryterium, czy był on dobry merytorycznie, a nie skąd pochodziły pieniądze. To, że firma robiła szkolenia finansowane z EFS-u, nie powinno być dla niej ani dodatnim, ani ujemnym kryterium przy jej ocenie. Warto jedynie zweryfikować to, czy przypadkiem nie jest tak, że w ostatnich miesiącach firma musiała zrobić wiele projektów unijnych – i nagle napączkowała, tzn. nadmuchała się jak balon, zmaksymalizowała swoje obroty, zatrudniając bardzo wielu młodych trenerów. Jeżeli firma w ciągu ostatniego roku dzięki unijnym projektom urosła trzy- czy czterokrotnie, to rodzi się pytanie, czy przy tej nowej skali działalności jest w stanie dobrze zarządzać jakością projektów. Trzeba to zweryfikować. Odpowiedź może być – tak albo nie.

W jaki sposób weryfikować wartość szkolenia, zanim się je zleci?

Tak jak robiło się to dawniej. Prosić o referencje, telefony do byłych klientów. Ja regularnie pytam moich byłych klientów o to, czy zgodzą się, aby mój przyszły klient do nich zadzwonił. Z reguły uzyskuję odpowiedź pozytywną. To jest standard w tej branży. Dzwonią ludzie i mówią: okay, rozważymy twoją ofertę, ale pozwól nam zadzwonić do twoich byłych klientów.

Co się zmieni, kiedy EFS-u nie będzie, nie będzie też pieniędzy na szkolenia z Unii Europejskiej?

Z perspektywy klienta czy firmy szkoleniowej?

Firmy szkoleniowej. Branża szkoleniowa będzie słabsza czy mocniejsza?

Już widać, że tych środków w niektórych obszarach jest mniej. W związku z tym, że szkoleń jest mniej, popyt jest mniejszy, to ceny spadają. To naturalne zjawisko.

Czyli zyskuje klient.

Klient zyskuje w tym sensie, że ceny spadają. Oczywiście najbardziej jest to widoczne w przypadku tych firm, które realizowały tylko projekty unijne i nie były mocno osadzone na komercyjnym rynku.

Teoretycznie tylko zyskuje klient, bo tak naprawdę traci na jakości.

Jeżeli szuka tylko najtańszej oferty, to oczywiście tak. Firmy duże i sprawdzone siłą rzeczy muszą też trochę zejść z ceny. Oczywiście nie schodzą jak ci początkujący trenerzy o 50 lub 70 proc., tylko kilkanaście proc., ale wciąż jest to jakiś zysk dla klienta. Moim zdaniem tendencja ta się utrzyma. Z jednej strony mamy nadprodukcję trenerów, którzy stali się trenerami tylko na potrzeby unijne. Rynek jest nasycony ofertami szkoleniowymi. Z drugiej strony wielu klientów wzięło udział w dużej liczbie szkoleń z projektów unijnych. Popyt na szkolenia się nasycił. W zawiązku z tym klientom będzie łatwiej negocjować sensowne ceny albo wzbogacić ofertę o więcej elementów dodatkowych, zostając przy tym samym pułapie cenowym. Może to być coaching wspierający lub badania, które poprzedzają szkolenia na bardziej rozbudowanym poziomie. To jest coś, co zyskuje klient, i jest to z korzyścią dla klienta.

Czy coś jeszcze się zmieni po stronie klienta? Pojawi się nowa perspektywa finansowa, nie będzie EFS-u, będzie inny program?

Pewnie tak. O ile się nie uda uzyskać pieniędzy na typowe z punktu widzenia HR szkolenia. Może pojawią się inne obszary związane z inwestycjami, np. HR elektroniczny, system zarządzania ludźmi oparty na wirtualnych rozwiązaniach. I tu będzie pewnie większy nacisk na możliwości inwestycyjne. Moim zdaniem powstanie całkiem sporo firm, które uzyskają dotacje na tworzenie narzędzi wspierających HR elektroniczny i będzie można z nich korzystać na bardzo preferencyjnych zasadach, czasami nawet za darmo. W związku z tym firmy skorzystają z tych pieniędzy, tylko często nie będą one przeznaczane na szkolenia. Prawdę powiedziawszy, to mnie cieszy, bo bardzo wiele szkoleń to zwyczajny przemiał uczestników i kasy. Słowo „przemiał” jest adekwatnym określeniem, w wielu przypadkach nie jest to przesadzona ocena. Rynek wbrew pozorom po zmniejszeniu puli dotacji i ograniczeniu popytu bardziej uzdrowi się jakościowo, to znaczy bardzo wiele słabych trenerów wypadnie z rynku.

Jakiś czas temu firma Sedlak & Sedlak robiła badanie na temat benefitów. Jednym z najpopularniejszych benefitów był udział w szkoleniach, ale z drugiej strony na różnych konferencjach prowadzący mówią, że pracownicy nie chcą brać udziału w szkoleniach. Jak to jest, że popularność benefitu, czyli udziału w szkoleniach, jest duża, a zarazem pracownicy jednak nie chcą brać udziału w tych szkoleniach?

Porównam to do restauracji. Benefitem jest obiad. Jeśli pracodawca w ciągu ostatniego roku zapraszał cię 20 razy na obiad lub w ciągu jednego tygodnia robił to siedem razy, to obiad przestaje być benefitem. To pierwszy powód, dla którego pracownicy nie chcą. Drugi jest taki, że jeżeli ciągle zabierał nas na obiad do restauracji, która była najtańsza, a nie najlepsza, to ile razy można jeść hamburgera w barze McDonald’s. To są dwa bardzo proste powody. Po trzecie, bardzo często nie sprawdził, czy pracownik preferuje sushi, wypasiony stek czy wegeteriański posiłek. Należy o to zapytać. Oczywiście istotne jest to, co jest ważne z perspektywy strategii HR, tzn. czy w naszej strategii HR lepiej się sprawdzi sushi czy stek, bo oczekiwania pracowników to jedno, a potrzeby biznesu to drugie, ale zawsze da się to ze sobą choć częściowo połączyć. Jeżeli nawet nie zadamy pytania, co by ludzi interesowało, można oczywiście zmusić pracownika, żeby poszedł do restauracji i zjadł obiad, ale to będzie zmuszanie małego Jasia, który nie lubi szpinaku, aby go zjadł.

Jaka jest recepta na dobre szkolenie dla HR-owca?

Na dobre szkolenie składa się kilka elementów. Po pierwsze, zgodność szkolenia ze strategią HR-u czy ogólnie ze strategią całościową biznesu. Po drugie, dopasowanie szkolenia do potrzeb i oczekiwań uczestników, jeśli nawet nie w treści, to przynajmniej w formie. Szkolenie można zrobić w ciekawej formie, np. opartej na symulacji, grze. To wszystko jest fajne, bo jeśli tego nie było wcześniej, jest niespodzianką lub zaskoczeniem. Można je też zrealizować, np. w formie scenki. Jeśli jednak scenka jest realizowana po raz dwudziesty, to mimo iż jest interaktywna, pracownik patrzy już na nią wrogo. W związku z tym, jeżeli nie jesteśmy w stanie dopasować tematyki spotkania do oczekiwań pracownika, to przynajmniej dopasujmy formę szkolenia do jego potrzeb, zadbajmy o styl prowadzenia projektu, osobowość szkoleniowca, miejsce zajęć. I wreszcie to musi być coś, co nie jest wciśnięte w grafik szkoleń na siłę, bo akurat jest teraz projekt unijny, to robimy 30 szkoleń w jednym miesiącu. Cykl szkoleń musi być rozłożony w czasie, zgodnie z możliwościami rozwojowymi ludzi. Nie da się najeść na zapas.

Dziękuję za rozmowę.

2013-04-02 12:44 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): szczepanik,

Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.