Miesięcznik Benefit – miesięcznik kadrowych, kierowników i dyrektorów HR

Strona główna » Rozwój » Szkolenia

Jakość w coachingu

Jakość w coachingu
Jakość w coachingu / Fot. istocktphoto.com
Ostatnio pewien dziennikarz spytał mnie o moje porażki coachingowe. Jest to jedno z ulubionych pytań asesorów w czasie rekrutacji, ale również przedstawicieli HR w czasie castingow na coacha w korporacjach.

Odpowiedziałem, że ponoszę porażki w podobnych sytuacjach jak superwizowani przeze mnie coache, wtedy kiedy moi klienci mają zamiar przerzucić na mnie odpowiedzialność za swoje decyzje i kiedy nie potrafią lub nie chcą przyjąć jej na siebie. Dalsze działania, techniki, narzędzia coachingowe są skutkiem tego kluczowego mechanizmu. Mogą zadziałać tylko wówczas, gdy klient zamierza uzyskać wpływ na to, na co może mieć wpływ – na siebie samego, swój układ nerwowy i pewną część zadań, które sam sobie organizuje. Reszta to: współzależność od innych ludzi, systemów, przepisów, reguł, procedur, na które mamy ograniczony wpływ lub nie mamy żadnego. Często posługuję się przykładem kodeksu drogowego. W Polsce lub w innym kraju zestaw przepisów nazywany kodeksem drogowym nie jest najlepszy na świecie, ale jest obowiązujący, i to bez względu na to, czy znasz jego zasady, czy nie. Innymi słowy, masz wpływ na jego przestrzeganie, nie masz wpływu na budowę konkretnego przepisu. Wielu pracowników, klientów coachingu, ba, nawet menedżerów nie rozumie tej różnicy w odniesieniu do swoich realiów pracy, a nawet życia. Działamy zawsze w kontekście sytuacyjnym stworzonym przez innych ludzi. Ktoś, kto przeczytał jakąś moją książkę lub był na moim wykładzie i spodziewa się, że rozwiążę jego problemy, jednym magicznym posunięciem nadam impet jego życiu, odczuwa zawód, kiedy mówię, że jego życie to wyłącznie jego sprawa. Praktycznie rzecz biorąc, jedyna istota, która będzie z tobą zawsze, to ty sam. I tylko ta istota ma interes w tym, żeby dbać o twoje interesy. Oczywiście wielu z nas deklaruje pragnienie wolności. Czy jednak aby na pewno chcemy być wolni? Postawa zrzucania z siebie odpowiedzialności, czynienia innych winnymi za jakość naszego życia doskonale pokazuje siłę ucieczki od wolności, o której pisał wybitny psycholog Erich Fromm. Nie chcemy być wolni, chcemy, żeby nam dano gotowe rozwiązania. Poszukiwanie winnych i odpowiedzialnych w skali własnej pracy lub życia daje właściwie tylko jeden efekt: chwilowe odreagowanie negatywnych emocji oraz redukcję napięcia. Nie rozwiązuje przecież problemu. Mówimy wtedy, że ktoś pozostaje w kontekście, w ramie problemu, zamiast szukać rozwiązania, wyciągać wnioski i lepiej, skuteczniej adaptować się do zaistniałych warunków. Tymczasem w Hiszpanii czy Irlandii, w USA czy w Chinach, w Tokio czy na Tajwanie, w Singapurze czy w Katmandu – zawsze są jacyś oni, zawsze jest jakiś kontekst. Jakiegoś rodzaju regulacje, przepisy, podatki, zwyczaje, nakazy, ograniczenia, kryzysy, interesy, a nawet dysfunkcje i korupcje.

Niestety populistyczne widzenie zjawisk, czyli poszukiwanie winnego, dawanie prostych, jednorazowych rozwiązań, wzbudzanie motywacji poprzez lęk lub poprzez zmianę jednego czynnika, na przykład poprzez zmiany personalne, na zasadzie nowego menedżera, który zadziała jak nowe grabie, które ostrzej czeszą, to podejście do dziś jest popularne w wielu obszarach życia społecznego i gospodarczego. Populistyczna polityka zawsze była w cenie i niestety od zarania dziejów jest skuteczna krótkoterminowo. Populista odnosi sukces, gdyż jednorazowo daje ludziom mnóstwo ryb, nigdy wędki. Szybko inkasuje pieniądze i zanim ryb zacznie brakować, stwarza miejsce dla nowego populisty, który rozgoryczonym ludziom złoży nowe obietnice. Populiści lubią też zmieniać barwy, dziś są tu, jutro tam, przeciwko tym, z którymi wczoraj rozdawali kiełbasy wyborcze lub korporacyjne, cudowne usprawnienia.

Ten sam mechanizm działa niestety w coachingu. Tego rodzaju dobry, populistyczny coach to miły, lubiany coach lub mentor, który chętnie pokieruje, doradzi, pogawędzi, pomądrzy się, podsunie kilka trickow i szybko zbierze kasę, zanim jego klient, który przez moment poczuł się dopieszczony, nie zreflektuje się, że coaching nie działa. Dlaczego?  

Dlatego, że proste porady zawodzą, a zmiana jest trudniejsza niż sądził – odpowie klient w najlepszym razie, a w najgorszym – obwini siebie za brak sukcesów lub potępi coaching jako metodę. W końcu i tak dojdzie do wniosku, że z nim samym jest wszystko w porządku, to coaching jest naciągany. Tymczasem nie spostrzegł, że kolejny raz przyjął w życiu postawę uzależnionego dziecka, które oczekuje, że inni wezmą odpowiedzialność za niego. Niestety dopomógł reklama mu w tym populistyczny coach, któremu bardziej zależało na tym, żeby być lubianym, niż na skuteczności przejawiającej się w sukcesach klienta, za które tenże wziął odpowiedzialność.

W pewnej mierze zjawisko takie wynika z psucia rynku. Sesja coachingowa, która jeszcze parę lat temu kosztowała 500 euro, dziś kosztuje nawet dziesięciokrotnie mniej. Prawo podaży i popytu. Kiedyś usługi coachingowe były unikatowe, dziś mnóstwo ludzi po prostu dopisuje sobie do nazwiska słowo „coach”. A potem stwierdza bezceremonialnie: od dawna byłem coachem, tylko tak tego nie nazywałem. Oczywiście w ślad za powstającym rynkiem pojawiają się rozliczne instytucje, które ten rynek zamierzają regulować, zamykać, kontrolować, używając słów w rodzaju: standaryzacja, profesjonalizacja, akredytacja, a najczęściej kryje się za nimi zwykły kapitalistyczny monopol, czyli chęć zdominowania rynku na własnych warunkach.

Jestem w tym przypadku zwolennikiem kapitalistycznej wolności, magicznej ręki wolnego rynku, która poprzez zasady wolnego wyboru i konkurencji sama reguluje sytuację, bez prób wywierania na ten rynek presji. W coachingu najlepiej spełnia się zasada mówiąca, że miarą prawdy jest twoja skuteczność, a nie wynik będący skutkiem czyjejś decyzji lub rozporządzenia. Łatwo jest odnosić sukces, kiedy wymusza się lub uzgadnia z jakimś organem decyzyjnym rozwiązania, które popierają tylko jednego zwycięzcę – to jak ustawiony, korupcyjny przetarg. Tego rodzaju praktyki zawsze mają, tak jak kłamstwo, krótkie nogi, a nadzieja na szybkie, łatwe pieniądze w tej branży skończyła się wraz z pazernością, która ten rynek zepsuła. Reasumując, im bardziej wolny jest rynek usług coachingowych, tym lepiej wpisuje się w główną ideę coachingu, którą znakomicie pointuje stare przysłowie: sam jesteś kowalem własnego losu – to stwierdzenie dotyczy zarówno coachów, jak i klientów.

Maciej Bennewicz
dyrektor programowy Norman Benett Academy

2014-01-28 09:15 Opublikował: Benefit
Tematy pokrewne (tagi): bennewicz, coaching,



Reklama:

tel. kom: 508-548-308

Redakcja:

Newsletter


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowo-promocyjnych oraz na otrzymywanie od Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. za pomocą środków komunikacji elektronicznej
... Rozwiń
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Spółkę, zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. Nr 101 poz. 926, ze zm.) w celach marketingowo-promocyjnych oraz wyrażam zgodę na otrzymywanie od Spółki i informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.). Jednocześnie wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych przez Spółkę podmiotom z Grupy Kapitałowej Benefit Systems S.A. w celach marketingowo promocyjnych związanych z promocją lub reklamą produktów i usług oferowanych przez te podmioty jak również wyrażdam zgodę na otrzymywanie od tych podmiotów informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zgodnie z ustawą z dn. 18.07.2002r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.) Zgody mogą być odwołane w każdym czasie. Administratorem danych osobowych jest Benefit IP Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa ul. Canaletta 4, 00-099 Warszawa. Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych i nie będą udostępniane innym odbiorcom. Ich podanie jest dobrowolne, a każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych, ich poprawiania oraz wyrażenia sprzeciwu wobec ich przetwarzania.