Epoka emocji

Żyjemy w epoce odznaczającej się bezprecedensowym stosunkiem do sfery emocji. Jego cechą wyróżniającą jest przede wszystkim afirmacja silnych afektów, a nawet poważnych zaburzeń emocjonalnych jako stanów pożądanych lub co najmniej nieuniknionych, bo trwale wpisanych w ludzką naturę. Ludzie zatem zapamiętale się zakochują, oddają pasjom, ponoszą ich kolejne fale entuzjazmu, unoszą się gniewem, złością, zdejmuje ich trwoga i przerażenie, paraliżuje niepokój – żyjemy emocjami, kiedy jedna ustępuje, pojawia się kolejna. Przyjmujemy ten stan rzeczy jako coś nieuchronnego, z czym jakoś trzeba się nauczyć żyć, bo inaczej zwyczajnie żyć nie sposób.

istockphoto

Sytuacja taka przyjmuje dwie silnie na siebie oddziałujące postaci: po pierwsze, postać wewnętrzną, po drugie zewnętrzną. Przez postać wewnętrzną rozumiem tu nieustanne fale własnych silnych emocji, których stale, raz za razem, doznajemy. W obliczu życiowych niepowodzeń, przeciwności, sukcesów, aspiracji automatycznie uruchamiamy ciąg reakcji emocjonalnych, stając się następnie biernymi zakładnikami tego mechanizmu. Raz uruchomionej burzy emocjonalnej nie umie już bowiem człowiek zazwyczaj zatrzymać. Przez postać zewnętrzną rozumiem to, że nasze otoczenie społeczne stale zalewa nas (a nawet atakuje) silnymi reakcjami emocjonalnymi, czemu trudno się oprzeć i w co dajemy się wciągać, nawet jeśli w danej chwili my sami byliśmy względnie niepobudzeni.

Posiadamy plany, cele i aspiracje – wszystkie ujęte w postaci jakichś zewnętrznych osiągnięć, nie do końca od nas zależnego stanu naszego życia. Kiedy na drodze realizacji tych celów pojawiają się poważne przeszkody, doświadczamy silnych emocji negatywnych. Kiedy udaje nam się do nich znacząco przybliżyć, doznajemy silnych emocji pozytywnych. Taka konstrukcja współczesnego człowieka skazuje go na stałą huśtawkę emocjonalną. Nadto jednak żywiołowa ekspresja silnych emocji służy nam jako sposób oddziaływania na otoczenie: dając wyraz uczuciu gniewu czy złości, próbuję oddziałać na moje otocznie, nagiąć je do naszej woli. Jesteśmy stale atakowani przez silne emocje, między innymi dlatego, że w ten sposób ludzie próbują, naszym kosztem, osiągnąć ważne dla nich cele. W efekcie stale jesteśmy zakładnikami silnych emocji – raz z powodów wewnętrznych, raz z powodów zewnętrznych.

Przeciwdziałać temu możemy wyłącznie za pomocą aktywnej refleksji. Użyłem określenia „aktywna refleksja”, żeby podkreślić, że nie jest to postawa bierna i zdystansowana, lecz właśnie czynna, bo polegająca na konsekwentnym wchodzeniu w siebie i próbie przemodelowania swojego sposobu postrzegania i reagowania na wszystkie życiowe sytuacje. Refleksja w tym znaczeniu nie polega na snuciu jakichś myśli i spostrzeżeń.

Dla antycznych stoików taka aktywna refleksja skupiała się przede wszystkim na trzech praktykach: uwewnętrznieniu hierarchii wartości, powściągnięciu oceny oraz krytycznej analizie doznań.

Pod „uwewnętrznieniem hierarchii wartości” kryje się praca nad przesunięciem najważniejszych celów człowieka poza obszar rzeczy, które są dla niego całkowicie osiągalne – zamiast więc dążyć do bogactwa, stoik dąży do pracowitości. Bogactwo jest rzeczą niepewną i zewnętrzną, natomiast na pracowitość mam wpływ – tylko ode mnie zależy, czy to osiągnę, czy nie. Jeśli więc jest to mój priorytet, nie muszę się ani lękać, ani mieć nadziei, tylko spokojnie dążyć do swego celu. Cechą takiego dążenia jest brak silnych emocji.

Pod „powściągnięciem oceny” kryje się taktyka systematycznego rozbijania naszych reakcji emocjonalnych na wrażenie, ocenę wrażenia i reakcję na wrażenie. Ludzie zazwyczaj reagują automatycznie na to, co im się przydarza, bo im się wydaje, że im się przydarzyło lub może przydarzyć coś wspaniałego lub strasznego. Stoik oddziela doznanie od oceny, powstrzymuje ją. Zdolność takiego powstrzymania się jest kluczowa w powściąganiu silnych emocji. Zyskujemy bowiem czas na to, by dostrzec, że w sumie nie przydarzyło nam się ani nic strasznego, ani wspaniałego.

Wreszcie pod „krytyczną analizą doznania” kryje się niezwykle skuteczna technika odzierania doznawanych przez nas wrażeń z różnych pozorów, powabów i straszaków. Istotą tej strategii jest próba zobaczenia zjawisk, tego, co nam się przydarza, w możliwie neutralny sposób, a nawet w sposób brutalnie naturalistyczny i obiektywny. Oto współpracownik lub klient wścieka się o coś na mnie – jako stoik staram się to zobaczyć w możliwie realistycznym świetle, niczym w dokumentalnym filmie przyrodniczym, który oglądam w telewizji. Powiadam więc sobie, że osoba, z którą współpracuję, jest zaczerwieniona na twarzy, czemu towarzyszy podniesiony głos i przeszywający wzrok, mówi przy tym szybko, niby strzelając słowami, zarzucając mi jakieś straszne rzeczy, z czego nie wszystko mogę zrozumieć ze względu na prędkość pojawiania się kolejnych zarzutów, niejasność przesłanek oraz skróty myślowe. Jednocześnie wciąż będąc w trybie realistycznym, odnoszę to do szerszego kontekstu, wyjaśniając sobie, że tego rodzaju ekspresja silnych emocji stanowi przejaw typowej dla gatunku homo sapiens skłonności odziedziczonej po praprzodkach, którzy nauczyli się w ten sposób, a więc metodą pohukiwań i groźnych min, rozwiązywać wiele bieżących problemów natury społecznej i relacyjnej. Metody te obliczone są na skuteczność, a nie słuszność. Niestety zazwyczaj nie sprawdzają się we współczesnym, znacznie bardziej społecznie złożonym, świecie. Taki opis zdarzenia sprawia, że nabieram do niego dystansu, zmniejszając ryzyko, że dam się wciągnąć w wir emocjonalny, na działanie którego zostałem zewnętrznie wystawiony.

Powyższe metody, stosowane przez współczesnego stoika systematycznie, sprawiają, że jest on na co dzień znacznie mniej skłonny do wszelkich emocjonalnych wybuchów i uniesień, jakkolwiek jego umiejętność zachowania spokoju w obliczu trudności wzbudza nierzadko silne emocje (zwłaszcza oburzenia) w jego bezpośrednim otoczeniu. Na to jest już jednak gotowy.

Tomasz Mazur
filozof, praktykujący stoik, trener
info@tomaszmazur.edu.pl

Wszyscy na całym świecie uśmiechamy się w tym samym języku

Elżbieta Dzikowska

Pobierz wydanie 04/2019

Zobacz również

Czy na pokładzie jest psycholog?

W wielu współczesnych organizacjach widoczne jest zmaganie się z problemami skupionymi wokół jednostki. Wskazane trudności mają z kolei znaczący wpływ na zespoły czy globalny obraz firmy. Stres, wypalenie zawodowe, duża rotacja, brak satysfakcji z wykonywanej pracy, zaburzenia zdrowotne pracowników to tylko niektóre z obserwowanych problemów dzisiejszego biznesu.

Po co ci kreatywność?

Jest jednym z absolutnie kluczowych aspektów metody design thinking (DT). To dzięki kreatywności i „otwartej głowie” możemy tworzyć innowacyjne rozwiązania w obszarach HR/EB. Bez niej nawet nasze największe chęci nie wystarczą, by przekuć wiedzę o kandydatach i pracownikach w ciekawe rozwiązania.

Znaczenie zapisywania swoich celów

Pod koniec lat 90. tysiące klientów restauracji Subway mogło przeczytać na rozdawanych tam serwetkach napis „10 000 restauracji do 2001 roku”. Założyciel i dyrektor tej sieci Fred DeLuca w ten właśnie sposób postanowił zapisać swoje plany na przyszłość. Jak nietrudno się domyślić, cel ten osiągnął, a w roku 2008 sieć restauracji Subway składała się z 28 000 restauracji w 86 krajach.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.