Noworoczne postanowienia raz jeszcze

Koniec roku to zwykle czas refleksji i podsumowań. Jest to także dobra okazja do rewizji planów na przyszłość. Świetnym narzędziem porządkującym nasze cele jest mapa marzeń. Ale najpierw ustalmy, czy cele i marzenia są tym samym. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak.

istockphoto

Można doprecyzować, że cele to realne marzenia z terminem realizacji. Ta definicja może odbierać marzeniom pewną dozę romantyczności, ale pozwala przybliżyć się do spełnienia.

Po co nam mapowanie marzeń?

Mapa marzeń jest narzędziem coachingowym wykorzystywanym często w sytuacji, gdy potrzebujemy zmian, nowych pomysłów na życie – albo po prostu pewnego uporządkowania. Każdy moment jest dobry, by rozpocząć tę pracę, choć są pewne okoliczności, które możemy nazwać symbolicznymi, kiedy praca z życiowymi celami nabiera innego wymiaru: urodziny, rocznice czy właśnie przełom roku.

Wielokrotnie pisałam już, że podstawą szczęśliwego życia jest samoświadomość: wiedza dotycząca tego, czego chcemy i czego nie chcemy w życiu oraz jacy w tym życiu chcemy być. Mapa marzeń jest sposobem na weryfikację, czy realizujemy nasze własne plany życiowe, czy może kierujemy się w życiu cudzymi scenariuszami.

Jest takie popularne powiedzenie nieznanego autora: jeśli nie zadbasz o realizację swoich marzeń, ktoś zatrudni cię do realizacji swoich. Wiele osób żyje z dnia na dzień, czekając, co przyniesie los albo przypadek. Żeby przejąć kontrolę nad swoim życiem, trzeba nadać mu kierunek. Mapowanie celów jest okazją, by stworzyć odpowiednią strategię działania. Regularne robienie mapy marzeń pozwala odkryć siebie i uporządkować swoje życie.

Praca z życiowymi celami

Pracę z celami najlepiej zacząć od wypisania celów krótko-, średnio- i długoterminowych w trzech obszarach: cele zawodowe, rodzinne i osobiste. Już przy tym, wydawałoby się banalnym, ćwiczeniu ludzie napotykają na trudności. Przydatne są wtedy pytania typu: co chcesz robić? kim chcesz być? gdzie chcesz być? z kim chcesz być? za rok, za 5, 10 i 15 lat. Te pytania implikują różne role, jakie przychodzi nam odgrywać w życiu: rolę partnera, rodzica, dziecka, pracownika, szefa, podwładnego – czy po prostu lub aż rolę kobiety/ mężczyzny/ człowieka. To z kolei każe się zastanowić, jakimi wartościami kierujemy się na co dzień, spełniając różne zadania, i czy nie przeżywamy gdzieś na styku różnych ról konfliktu wartości, który zabiera nam radość z tego, co robimy. Pomocna w pracy z celami jest też refleksja nad własnymi potrzebami w wymienionych obszarach. Kolejnym krokiem do zmiany jest uzmysłowienie sobie, co nas podświadomie ogranicza, czyli jakimi przekonaniami kierujemy się w codziennych wyborach i decyzjach. To, w co wierzymy, przejawia się w naszym działaniu lub w jego braku.

Ważnym elementem, który wyłania się z powyższych rozważań, jest poczucie własnej wartości. Gdy wierzymy we własne możliwości i mamy odwagę, by je realizować, czujemy emocjonalną wolność – jesteśmy niezależni od tego, co myślą czy mówią o nas inni. Wiemy dobrze, co jest nasze, a co narzucone przez zewnętrzne okoliczności. Niestety, większość populacji na świecie boryka się z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Regularna rewizja życiowych planów i celów pozwala sprawdzić, na ile jesteśmy autorami naszego życiowego scenariusza i reżyserami naszego filmu. Na mapie marzeń umieszczamy nie to, co „musimy” zrobić: to jest lista zadań. Mapa jest wyrazem tego, czego „chcemy” w życiu. Mapa ma inspirować i motywować do działania, ma przypominać, warto mieć wpływ na to, co dzieje się w naszym życiu. Mapa marzeń składa się z dziewięciu pól. Na siatce bagua – jest to element planowania rodem z feng shui – umieszcza się najważniejsze obszary życiowe: finanse, pozycja społeczna i zawodowa/uznanie, miłość/związek, rodzina, przyjaciele, zdrowie, energia życiowa, pasje, umiejętności/ rozwój osobisty, kariera/praca, podróże.

Cele zawodowe, rodzinne i osobiste kategoryzujemy bardziej szczegółowo. Wszystko po to, by zapisać je w sposób jak najbardziej konkretny. Cele mają być precyzyjne i proste, pozytywnie sformułowane. Cel brzmiący: „bezpieczeństwo finansowe” jest zbyt ogólny i nieprecyzyjny. Należy zdefiniować szczegółowo, co to oznacza, np. jakie muszą być moje zarobki netto miesięcznie, by czuć się finansowo bezpiecznie, jakie oszczędności na koncie lub jakie pasywa mi to poczucie zapewnią.

Cele należy osadzić w czasie, czyli wyznaczyć termin ich osiągnięcia. Refleksja nad strategią ich realizacji pozwala stwierdzić, czy są realistyczne i jak wpływają na nasze relacje z otoczeniem.

Moc wizualizacji

Gdy już dokładnie wiemy, czego chcemy i kiedy zamierzamy to osiągnąć w różnych obszarach życia, czas na wizualizację naszych celów, czyli na graficzną formę przedstawienia marzeń. Najbardziej popularną i łatwą formą jest technika kolażu – wyklejanki. Szukamy symbolu realizacji celu, czegoś, po czym poznamy, że odnieśliśmy sukces. Pomocne jest tu zdefiniowanie, jakie mają być efekty realizacji naszych planów. Często cele są utożsamiane z efektami ich realizacji. Dlatego bywa, że ludzie realizują swoje marzenia i są nieszczęśliwi… Można być głodnym i mieć cel, żeby zjeść kolację. Efektem będzie poczucie sytości. Ale efektem realizacji tego celu może też być cudowna rozmowa z przyjacielem zaproszonym na tę kolację do włoskiej knajpki za rogiem lub niestrawność po fast foodzie zjedzonym za tym samym rogiem. Ważne jest, by wiedzieć, jak zwymiarować swoje cele. Każdy zna metodę SMART, niestety, niewielu z niej korzysta w realnym zabieganym życiu, a efekty realizacji naszych niezwymiarowanych dokładnie planów są często zupełnie przypadkowe. Po co nam wizualizacja? Wizualizacja uruchamia naszą podświadomość i wzmacnia wizję celu, do którego dążymy. Obrazy wpływają na naszą neurologię, wywołują określone emocje. Ważne jest, by być jak najbardziej dokładnym w budowaniu owych obrazów i jak najczęściej je oglądać. Warto więc „aktywować” swoją mapę, oprawiając ją w ramę i wieszając w widocznym dla nas miejscu, lub zrobić jej zdjęcie i zamieścić jako tapetę na telefonie lub laptopie.

Wizualizacja aktywuje siły twórcze podświadomości, wpływa na koncentrację umysłu, programując RAS (ang. reticular activating system) – siatkowy system aktywujący znajdujący się w części mózgu, odpowiedzialnej za pobudzenie i motywację, pobudza podświadomość do pracy nad rozwiązaniami, które pozwolą osiągać pożądane cele i efekty.

Cele same w sobie są ważne, ale często ważniejsza jest droga do ich realizacji. Na tej drodze spotykamy wiele okazji, ale i przeszkód, które sprawiają, że weryfikujemy nasze życiowe plany lub odraczamy je w czasie, by nabyć nowe umiejętności. Są też marzenia, które tracą na ważności i którym już nie chcemy poświęcać więcej czasu i energii. Dlatego warto regularnie uaktualniać mapę marzeń, żeby bez żalu porzucać reklama niektóre plany i wykorzystać nowe szanse, jakie niesie życie.

Magdalena Malicka
praktyk biznesu, trener rozwoju osobistego, master business & life coach, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, szef programowy Studia Komunikacji Rozwoju i Zmiany
biuro@magdalenamalicka.pl

W social mediach rekrutujemy poprzez relacje

Rahim Blak

Pobierz wydanie 01/2019

Zobacz również

Czas na zmiany

Wraz z początkiem roku decydujemy się na poważne zmiany. Większość z nich przekładamy z tygodnia na tydzień, część realizujemy połowicznie. O wielu też zapominamy albo ich nie uwzględniamy. Do tych ostatnich bez wątpienia zaliczają się te dotyczące pracy, a to błąd, ponieważ spędzamy w niej prawie ⅓ życia. A może warto do listy dopisać „lepsze zarządzanie projektami”?

Epoka emocji

Żyjemy w epoce odznaczającej się bezprecedensowym stosunkiem do sfery emocji. Jego cechą wyróżniającą jest przede wszystkim afirmacja silnych afektów, a nawet poważnych zaburzeń emocjonalnych jako stanów pożądanych lub co najmniej nieuniknionych, bo trwale wpisanych w ludzką naturę. Ludzie zatem zapamiętale się zakochują, oddają pasjom, ponoszą ich kolejne fale entuzjazmu, unoszą się gniewem, złością, zdejmuje ich trwoga i przerażenie, paraliżuje niepokój – żyjemy emocjami, kiedy jedna ustępuje, pojawia się kolejna. Przyjmujemy ten stan rzeczy jako coś nieuchronnego, z czym jakoś trzeba się nauczyć żyć, bo inaczej zwyczajnie żyć nie sposób.

Błogosławiony brak informacji

Początkowo miałam zamiar zatytułować ten felieton „Cud niepamięci” – nie wiem, jak Państwo, ale ja mam coraz większy kłopot z przypomnieniem sobie wydarzeń ostatnich dwudziestu, dwudziestu pięciu lat. Wszystko w moim umyśle spowija mgła. Trudno mi o przypomnienie sobie kontekstu konkretnych zdarzeń, ponieważ coraz więcej spraw i coraz więcej osób rywalizuje o moją uwagę. Ludzie potrzebują ze mną porozmawiać, a informacje nieustannie napływają do mnie ze wszystkich kierunków.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.