Podzielony świat

Choć bardzo mi się to nie podoba, chcę czy nie chcę, kiedy stoję w kolejce do kasy na stacji benzynowej czy w supermarkecie, mój wzrok przyciągają tytuły brukowców. Kiedy sama stoję w takiej kolejce, często pytam kasjerów za ladą, dlaczego dzieci lub inni wrażliwi ludzie są narażeni na widok tych „prasowych” publikacji. Nie do wiary! Dotychczas żadna z pytanych osób nie znała odpowiedzi na te pytania, stroiła dziwne miny. Jedna z nich, co najwyżej, wyraziła przypuszczenie, że pewnie takie pisma płacą olbrzymie pieniądze za to, żeby znaleźć się w takich eksponowanych miejscach. Inne znajdują się tam z politycznego nadania. Serio?

istockphoto

Trudno nie zauważyć, że większość docierających do nas informacji jest mocno zagmatwana. Stacje radiowe i telewizyjne od dłuższego czasu „ciągle gotowe do lotu”, wszystko pokazują tak, jakby to było: najważniejsze, najistotniejsze, najciekawsze i z ostatniej chwili. Gazety i czasopisma krzyczą nagłówkami. Wiadomości telewizyjne przez czterdzieści pięć sekund błyskają najświeższymi wiadomościami, po nich następują magazyny informacyjne, podające niekoniecznie sprawdzone fakty. Gdzieś zatarła się różnica między informacjami i publicystyką. Coraz trudniej odróżnić to, co powinniśmy wiedzieć, od tego, co miło jest wiedzieć. Oczywiście pod warunkiem, że się tego chce i podejmie decyzję, dokona wyboru, że warto.

Może mam jakiś spaczony gust albo nierealistyczne oczekiwania, ale odnoszę wrażenie, że niestety niezbyt często słyszy się wokół o jakichś pozytywnych wydarzeniach w kraju i za granicą. O przełomowych odkryciach naukowych, zwycięstwach, sukcesach w biznesie i temu podobnych zdarzeniach. Szczególnie dziennikarze prasy lokalnej lubują się w przejaskrawianiu osobistych tragedii bardzo ważnych osób, które znane są z tego, że są znane, opisywaniu barwnym językiem wszelkiego chaosu, przestępstw i nadużyć. Wydawać by się mogło, że dziennikarze, a raczej wydawcy, dla których pracują, rozkoszują się budowaniem niekończącego się „dramatycznego napięcia”. W taki oto sposób „dziejstwo” ma znaczenie.

Obserwuję media od lat. Odebrałam kiedyś w publicznej radiofonii staranne wychowanie i śmiem twierdzić, że tylko niektórzy dziennikarze naprawdę rozumieją, nad czym w danym momencie pracują. Większość z nich nie ma żadnego doświadczenia w opracowywanym temacie, do większości wydarzeń w redakcjach wysyła się zazwyczaj tego, kto jest akurat pod ręką w stacji. Zadanie jest w ten sposób wykonane, audycja nadana, a jutro…? Jutro – nie miejmy złudzeń – sytuacja się powtórzy, tyle że z innymi nazwiskami i twarzami.

Mój mistrz w zawodzie, któremu radiowa Trójka zawdzięczała własne serwisy informacyjne emitowane ze studia przy Myśliwieckiej, mawiał: „Rzymska arena, gdzie ginęły setki tysięcy ludzi, na początku wcale tak od legalnego cyrku. To bezustanne pragnienie mocniejszych doznań doprowadziło do bardziej jaskrawych i groteskowych form rozrywki”. Trudno się nie zgodzić z takim pojmowaniem rzeczywistości, nie tylko medialnej (Tadeuszu, bardzo Ciebie brak!).

Pesymizm panujący w mediach, dodając do naszego osobistego życia kłopoty i problemy lokalnej i globalnej społeczności, w przemożny sposób wpływa na nasze przekonania, emocje i opinie. Gdybyż od wczesnego dzieciństwa karmiono nas optymistycznymi historiami! Całe nasze życie – mam prawo uważać – wyglądałoby inaczej.

Powstrzymać medialne szaleństwo

Zastanawiali się kiedyś Państwo nad znaczeniem słowa „wiadomości”? Z założenia opisują one coś, co wydarzyło się niedawno, jest nowe i stąd trzeba wszystkich o tym zdarzeniu powiadomić. Prawda i fakt to nie to samo. Faktem jest to, co się zdarzyło, prawdą – może być moja bądź twoja percepcja faktu. Każdy ma prawo do swojej prawdy, podobnie jak własnego punktu widzenia.

Podając co wieczór ten sam rodzaj wiadomości, niemal wszystkie stacje telewizyjne i radiowe pomijają pewien aspekt: możliwy przełom, jaki wywołują w potencjale ludzkim. Ignorują możliwość, że wielu ludzi poszłoby wczoraj spać w poczuciu szczęśliwości. I tak oto w naszej głowie powstaje mętlik, toniemy pod lawiną wiadomości o złej kondycji społeczeństwa. Choć z pewnością problemy nie są nam obce, jednak nieustanne przypominanie nam o nich wypacza naszą percepcję.

Komu tak naprawdę chcemy pomóc, kiedy siedzimy przed telewizorem, przerzucając kanały i zgłębiając problemy całego świata? Nikomu, a najmniej sobie. Warto poświęcać uwagę i działać tylko w wybranych dziedzinach. Nie musimy przecież być podmiotem niedającego się strawić wiru informacyjnego.

Poszukujmy okazji do obiektywizmu, bez względu na stopień odrealnienia otaczającego nas świata. Nie pozwólmy dziennikarzom, reporterom, mediom w ogóle, wywołać w sobie jeszcze większego stresu, poczucia wyobcowania. Nie pozwólmy im układać planu dnia, życia. Nie mają do tego prawa.

Nadmierny kontakt z nierealną rzeczywistością

To, co media wyrządziły społeczeństwu przez ostatnie lata, jest tak głębokie i niepożądane, że prawie nierozpoznawalne. Jesteśmy rozczarowani sobą i innymi. Telewizor to nie tylko pudełko stojące w kącie pokoju, ale prawdziwy członek rodziny, obdarzony wszystkimi prawami i przywilejami.

Rozrywka istotnie pełni w naszym życiu niezmiernie ważną funkcję, stymuluje myślenie. Daje wytchnienie po ciężkim dniu. Pozwala na chwilę oderwać się od „bieżączki” i „harówki”, monotonii codzienności. Co ważniejsze, może dodawać skrzydeł do szukania nowych pomysłów i możliwości, również biznesowych. Nadmiar rozrywki może jednak doprowadzić do trudnej i szkodliwej sytuacji, której właśnie zaczynamy stawiać czoło. Z przykrością dochodzimy do wniosku, że nasze własne życie jest blade i nijakie. Inni – ci dopiero mają życie. Może warto się zastanowić, ile czasu i energii poświęcamy ulubionym bohaterom seriali, a ile czasu spędzamy tak naprawdę z kimś z naszego otoczenia. W porównaniu z tym, co się dzieje na ekranie, nasze życie co prawda może wydawać się głupie, nudne i plastikowe. W rzeczywistości jest jednak prawdziwe i niesie wiele możliwości! Przełomem w moim życiu było, kiedy uświadomiłam sobie, że jakość mojego życia będzie zależała od tego, co zrobię, a nie od tego, co biernie przyswoję (na przykład obejrzę po raz kolejny).

Odkrycia w nauce i technice niemal gwarantują, że o ile nie czeka nas jakaś nieprzewidywalna katastrofa, długie dziesiątki lat jeszcze są przed nami. Odkrycia medycyny wprawiają w zdumienie: jesteśmy tu na długo! Każdy racjonalnie myślący człowiek pragnie żyć długo, zdrowo i szczęśliwie, stosunkowo godnie i spokojnie. Warto się na to przygotować. Zrobić porządek ze swoim życiem.

Tamara Bieńkowska
trener, coach, specjalizuje się w sztuce prowadzenia sporów
hello@tamarabienkowska.pl

Miarą szefa kuchni jest jego zespół!

Karol Okrasa

Pobierz wydanie 03/2019

Zobacz również

W aktywnym ciele sprawny mózg

Regularna aktywność fizyczna pozwala zadbać nie tylko o sylwetkę i ogólny stan zdrowia, ale wspiera też codzienną pracę mózgu u osób w każdym wieku – dzieci, dorosłych i seniorów. Ruch poprawia m.in. samopoczucie oraz redukuje ryzyko wystąpienia chorób psychicznych i neurologicznych. Naukowcy dowiedli, że mózg osób aktywnych fizycznie ma większe możliwości regeneracji i starzeje się wolniej.

Wellbeing – niezbędny element w firmie

Pozytywne emocje, dobra atmosfera w pracy, poczucie sensu i wspólnoty, troska o zdrowie oraz dobre samopoczucie w miejscu pracy stają się kluczem do zatrzymania pracowników w firmie oraz wzrostu ich efektywności, lojalności i zaangażowania.

Warszawiacy spalili 106 729 pączków na Zimowym Narodowym

Polacy uwielbiają słodycze - co czwarty Polak (24 proc.) sięga po słodkości codziennie, w tym 3 proc. nawet kilka razy dziennie (CBOS). W Tłusty Czwartek statystyczny Polak zjada średnio 2,5 pączka, a każdy pączek zawiera około 300 kalorii. Eksperci przekonują jednak, że po słodycze powinniśmy sięgać tylko okazjonalnie – aż 70 proc. efektów w walce o dobrą sylwetkę zależy od racjonalnego żywienia i odpowiednio dobranej diety.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.