Spieszmy… HR-owo!

Nie, nie! Jeszcze nie do stajenki. To dopiero za kilkanaście dni. Tu o innym pośpiechu. Kilka refleksji o jego braku. I o nadmiarze. W życiu i w HR.

unsplash

Nie jest żadną tajemnicą, że felieton grudniowy musi powstać między dniem Wszystkich Świętych a dniem odzyskania niepodległości. Zacznijmy od 1 listopada. Na wielu grobach słowa ks. Jana Twardowskiego – Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Patrzę na wiek. 78, 82, 85. Odeszli szybko? Chyba nie, raczej normalnie. Zazwyczaj napis wybierały dzieci (około sześćdziesiątki), może wnuki (około czterdziestki). Skąd więc to spieszmy? Czy przez te kilkadziesiąt lat nie było czasu? Dopiero po czyjejś śmierci zauważasz, że się nie spieszyłeś? Trochę zbyt późno...

I druga refleksja, z drogi na groby, tym razem o nadmiernym pośpiechu. Z Krakowa do rodzinnej Nowej Dęby jest około 180 km. Między Krakowem i Tarnowem na A4 dwa wypadki. Na drogach lokalnych wariaci, którzy się spieszą. Dobre samochody, szybkie – na trzeciego, na zakręcie, na ciągłej. Tylko pierwszego listopada zginęło 19 osób. Ponad 200 rannych. Nie da się zrzucić winy na TIR-y, bo ich nie było, ani też na pogodę. Winni są ci, którzy się spieszyli. Zabili siebie, zabili też niewinnych.

Pytanie refleksyjne dla nas, HR-owców – z czym my sami zwlekamy? Co sami odkładamy, aż jest już za późno? Albo kiedy po trupach zdążamy do celu, gubiąc w pośpiechu rozmaite sprawy, których naprawić się już nie da? Poniżej dwa przykłady. Mówi się, że ludzie przychodzą do firmy, a odchodzą od szefa. Mówi się o potrzebie kultury doceniania, jest nawet indeks doceniania. A praktyka?

Case study polski. Na jednej z konferencji twórca bardzo innowacyjnej firmy opowiadał o jednym ze swoich najgorszych zarządczo dni. Jego przyjaciel, mózg kreatywny jego firmy, znakomicie wynagradzany, chciał po roku odejść. Szef zszokowany (pozycja! osobiste relacje! możliwości! płaca!) zapytał o powód. A ten przyjaciel, dyrektor R&D, odpowiedział że czuje się niepotrzebny, niedoceniany. Szok właściciela się podwoił: Przecież jesteś najważniejszą osobą w firmie! I tu szok się potroił: To dlaczego mi tego nie powiedziałeś ani razu? Taaa… Spieszmy się kochać ludzi… Tylko dlaczego dopiero wtedy, kiedy odchodzą?

Instrukcja HR-owa pierwsza: teksty typu „przecież premia była w całości” (lub drugi – „skoro nie było uwag”), to znaczy, że oceniam dobrze! Czy to nie wystarczy? Nie, nie wystarczy. Fakt, że nie masz uwag, oznacza tylko tyle, że nie było błędów. I nie ma związku z docenieniem.

Instrukcja HR-owa druga: dostrzegaj dobre momenty i mów o nich otwarcie. O dobrych uczynkach i ich rozgłaszaniu nie zapominajcie! – tak napominał św. Paweł w liście do Hebrajczyków.

Instrukcja HR-owa trzecia: efekt wzmocnienia pozytywnego naprawdę działa, ludzie chętniej robią to, za co są chwaleni. Działa także efekt Galatei, ludzie dorastają do twojego dobrego zdania o nich samych. Starają się spełniać oczekiwania szefa. Choć zawsze możesz stosować efekt Golema, oczekiwać działań złych i wyraźnie to okazywać. Też je spełnią. Wybór zależy od ciebie.

Instrukcja HR-owa czwarta: efekt AHA, autor Dan Ariely. Z jego badań wynika, że w naszej psychice nie ma trzech trybów oceny działań pracownika ze strony szefa: ocena negatywna, neutralna i pochwała. Są tylko dwa – albo jest pochwała (AHA!), albo jej nie ma. Oczywiście zawsze można nie mieć na to czasu. Potem na teczce cennego i utraconego pracownika zawsze możesz napisać – spieszmy się…

Case study Ronaldo. Można go lubić lub nie. Można przywołać jego wyczyny erotyczne i kłopoty prawne. Ale popatrzmy na niego jak na pracownika. Po wielu latach zmienił pracodawcę. Stara firma, Real Madryt, popadła w kłopoty. Ostatnio zwolniła trenera. Ojciec tego trenera powiedział w wywiadzie, że to niesprawiedliwe, bo decyzje zarządu okradły (tak powiedział, okradły!) Real i jego syna z 50 bramek. Taki wynik roczny regularnie osiągał Ronaldo w firmie Real. A na jego stanowisko nie zatrudniono nikogo o podobnych kompetencjach. Więc skąd pretensje do trenera? To częsty przypadek – zwalniamy wysoko opłaconego specjalistę, zatrudniamy tańszego. Na początku jest OK. Mniejsze koszty pracy. Tylko przychodów – czytaj bramek i punktów – jakoś nie ma. Pojawia się pytanie: czy można było zatrzymać Ronaldo. I jak? Można było, ale nikt się nie spieszył.

Oto co Ronaldo powiedział ostatnio o swoich relacjach z pracodawcą, prezesem Realu Florentino Perezem: Patrzył na mnie tylko od biznesowej strony, wiedziałem o tym, że to, co do mnie mówi, nigdy nie płynęło prosto z serca. Czułem to wewnątrz całego klubu, ale szczególnie od prezesa. Przestali mnie postrzegać tak, jak robili to na samym początku. To skłoniło mnie do myślenia o odejściu. Czasami czytam lub słyszę w wiadomościach, że prosiłem o zgodę na odejście. Prawda jest taka, że czułem się niechciany przez Pereza. To chyba nie wymaga komentarza. Ludzie przychodzą do firm, są im wierni. Odchodzą od ludzi.

Spieszmy wszyscy do stajenki… Tak, to już niedługo. Będzie znakomita okazja, by okazać swoim ludziom uznanie. Za dobrą pracę, za ich zaangażowanie, za lojalność. Jeszcze dziś – a nie 22 grudnia. Jest czas, by zrobić to bez pośpiechu, by te firmowe spotkania przedświąteczne przygotować sensownie. By ustalić, jak będziemy pracować w tym okołoświątecznym czasie – i poinformować o tym zespół najwcześniej w okolicy Świętego Mikołaja, a nie tuż przed Wigilią. Dobrych Świąt!

Marek Skała
MEGALIT Instytut Szkoleń właściciel/trener
marek.skala@megalit.pl

Wszyscy na całym świecie uśmiechamy się w tym samym języku

Elżbieta Dzikowska

Pobierz wydanie 04/2019

Zobacz również

Jak do tego doszło?

To ostatnio moje ulubione pytanie. Zadaję je sobie zawsze w sytuacji, gdy zaciskam zęby i odczuwam ból, czyli dość często. Odpowiedź na nie jest jednak dużo bardziej skomplikowana, niż można się spodziewać. I dostarcza wielu cennych informacji. Na przykład w trakcie pisania tego artykułu napotykałam sytuacje, wymagające ode mnie dokonywania trudnych wyborów, podróży, przemieszczania się, porzucania jednych zadań na rzecz innych. Kiedy jedni siedzieli wygodnie w przedziale kolejowym i w drodze do Gdańska oglądali film, ja przerzucałam notatki, układałam akapity, dodawałam nowe fragmenty, robiłam korektę tekstu.

Mózg nasz HR-owo wiosenny – osłabienie czy endorfiny?

Ten felieton jest trochę trudniejszy. Ale… idzie wiosna. Damy radę! Jedni bardziej koncentrują się na tym, że termin „osłabienie wiosenne” jest niemal medyczny. Inni przeciwnie – już czują, że jasność zaokienna i lżejsze ubrania. Nowalijki! I aktywnie ruszają do boju!

Duże oczekiwania, kiepskie wyniki

Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Wracasz ze służbowej delegacji. Czekasz na lotnisku, dajmy na to w Toronto, na powrót do Warszawy, gdy nagle orientujesz się, że zgubiłeś portfel (a może nawet został skradziony?). Cofasz się po własnych śladach, ale bez skutku. Idziesz do okienka biletowego, lecz nikt nie widział twojego portfela. W biurze rzeczy znalezionych słyszysz, że twoja zguba może tam trafić najwcześniej za pół godziny. Albo – co gorsza – jutro.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.